Dziś dla odmiany coś tak mainstreamowego, że bardziej się nie da. Z okazji wydania Forgotten Realmsowego dodatku do Magica WOTC postanowił, że i nam erpegowcom coś skapnie. Wydawnictwo planuje udostępnić pięć darmowych przygód dziejących się w zapomnianych krainach. Na razie mamy dwie części, z których pierwszą dzisiaj omówimy.

„In Scarlet Flames” autorstwa Willa Hindmarcha dzieje się rzecz jasna na wybrzeżu mieczy. Przeznaczone jest dla 4-6 postaci na 8 poziomie. To akurat fajne, bo mam wrażenie, że im wyżej w poziomy, tym mniej dobrych materiałów. Jako ciekawostkę dorzucę, że jedną z ilustratorek jest wrocławianka Kasia „Kafis” Zielińska.

Przygoda nie jest specjalnie skomplikowana. Udajemy się do tajnej siedziby maga, śladem dwójki innych magów. Zachaczki, które do tego dostajemy, są co najwyżej poprawne. Na miejscu czeka nas loch, oparty głównie o pułapki i grę scenerią — taki trochę w klimacie Tomb of Horrors. Taki standard.

Chciałbym powiedzieć coś więcej o lochu. Rozważyć to, jak jest zaprojektowany, czy jest bardzo liniowy, czy projekt pomieszczeń wspiera jakąś taktykę itd. Jest mi jednak trudno, ponieważ w pdf-ie na stronie WOTC gdzieś wcięło mapy 2 pierwszych poziomów i dostajemy tylko plan ostatniego. Muszę przyznać, że takie rzeczy mnie irytują. Rozumiem, że korporacja, jaka są czarodzieje z wybrzeża, będzie dostarczać raczej bezpieczny i generyczny kontent, bo pod każdym projektem musi podpisać się 17 accountow. Jednak kurcze spodziewałbym się, że ten to będzie doskonale przygotowany i nie będzie miał dziur typu brakująca mapa.

Ok, ale coś powiedzieć się jednak o tym da. Pierwszy i drugi poziom opierają się głównie na stelach strażniczych walących w ludzi piorunami. Pierwsza z nich jest wprowadzana nawet fajnym patentem z medalionem. Niestety ten sam patent powtórzony fafnascie razy przestaje bawić. Może gdybym widział mapę z zaznaczonymi obszarami widzenia, można by zrobić z tego fajna skradankę typu „Commandos”, ale NIE WIDZE MAPY. Na drugim poziomie dochodzą zawalające się podłogi — bardzo fajny patent, mimo iż prowadzenie taktycznej walki na planszy w 3 wymiarach do łatwych nie należy.

Na końcu zaś dostajemy bossa levelu i infodumpa od rannego NPC (zanim umrę, przekaże ci, co musisz wiedzieć). Rysująca się tu intryga jest nawet ciekawa, chociaż tylko jako część większej całości (pozostałe 4 scenariusze).

Podsumowując, nie widzę niestety wzrostu jakości od „Candlekeep mysteries”. Szału nie ma.

Zdjęcie: Adrian Malec – Pixabay