Czasem narzekam, że na naszym poletku każdy orze sobie a muzom. Brakuje współprac, rozsądnych polemik tworzących dyskurs itd. Kiedy więc zobaczyłem artykuł Furiatha o „Pimpusiowym graniu”, postanowiłem odpowiedzieć.

Niestety jest to dość chaotyczny tekst, w którym autor miesza opinie i wnioski o ogólnej naturze graczy oraz wartościuje różne style gry. Rozumiem, że Furiath woli grać w konkretny sposób, nie podoba mi się, że postponuje tych, którzy robią to inaczej.

Co to zdaniem Furiatha znaczy grać pimpusiowo? Ogólnie mówiąc, wtedy kiedy gramy sobie na chillu, jest miło i przyjemnie, postacie raczej nie zginą, panuje, jak to autor określa: „patologia prymatu »miłej atmosfery za stołem«”