Tag: scenariusz Page 1 of 9

Radiant Citadel – part IV – Shadow of the sun

Kontynuujemy podróż przez Promienną Cytadelę. Tym razem zatrzymam się na dłużej i cały wpis poświęcę na „Shadow of the sun”. To na razie zdecydowanie najlepsza przygoda z tego tomu. Ma jednak rzecz, która niepomiernie mnie irytuje i dlatego posłuży za przyczynek do rozważań o epreżkach, zmianach klimatu i technikach protestu.

Radiant Citadel – part III

Czy czekają nas kolejne festiwale? Czy śledztwa staną się choć trochę lepsze? W jakie fantastyczne światy trafimy tym razem? Zapraszam na kolejny odcinek najmniej poczytnego cyklu artykułów na tym peju, czyli przegląd przygód z „Journeys through the Radiant Citadel”. Poprzednie notki możecie przeczytać wygodnie na blogu. Uwaga mogą wystąpić spoilery.

Radiant Citadel – part II

Jedziemy dalej przez przygody z „Journeys through the Radiant Citadel”. Poprzednią notkę możecie przeczytać wygodnie na moim blogasku. Przed nami zaś kolejne trzy f̶e̶s̶t̶y̶n̶y̶, to znaczy scenariusze. Uwaga mogą wystąpić spoilery.

Journeys through the Radiant Citadel – cz. 1.

Mimo nie najlepszych doświadczeń z „Candlekeep Mysteries” kupiłem „Journeys through the Radiant Citadel”. Ja po prostu lubię zbiory krótkich przygód, lubię lokacje, które nie są wybrzeżem mieczy. Dałem więc kredyt zaufania WotC z myślą, że jak nie będzie bardzo źle, to może skuszę się na spelljammera? A ja nie to przynajmniej wpis będzie 🙂 Będę więc partiami czytał i dzielił się krótkimi przemyśleniami na temat scenariuszy z cytadeli. Dziś pierwsze trzy, możliwe drobne spoilery.

Dziewiąta Fala

Już jest! Po pewnych perypetiach i niewielkich opóźnieniach z radością prezentuję mój najnowszy scenariusz, pierwszy wydany drukiem niezależny materiał do 5e po polsku.

Młoda narzeczona Barona Van Vorden została porwana w noc przed ślubem! Tylko wy możecie uratować sytuację! Przed wami krótkie śledztwo w nadmorskim zamku i wiosce, gdzie nie wszystko jest tak idylliczne, jak się wydaję, oraz eksploracja niewielkiego, lecz niebezpiecznego loszku. Na którego końcu czekają waszą drużynę niełatwe wybory. Słowem to bardzo klasyczny moduł mający zapewnić wam 4h przyjemnej rozrywki.

To malutki (2xA4) materiał kompatybilny z 5 edycja najpopularniejszej gry fabularnej. Bez problemu zagracie go na dedeczkach, a jak będziecie mieli fantazje to konwersja na osr-a zajmie wam 5 minut.

Druk możecie kupić w sklepie nerd Sirens. (przy okazji obczajcie też goblina) od Ogniem i mieczem +3.

Wersje elektroniczne dostępne są na Itchu i DTRPG, za co łaska

Druk:
https://nerdsirens.pl/sklep/pl/gry/101-dziewiata-fala-5e.html
Itch:
https://kolekniewiary.itch.io/dziewita-fala
Dtrpg:
https://www.drivethrurpg.com/product/406727/Dziewiata-Fala

Carmilla

Bardzo dawno nie było tutaj Ktulu. Czas więc nadrobić. Dzisiaj krótka recenzja „Carmilli” – scenariusza, który ukazał się w serii Zgrozy. Autorką jest Merry znana m.in. Graj kolektyw i Konkurs Quentin. Publikacja jest rozwinięciem jej wcześniejszego tekstu „Zgrozy gotyckie” – ta budowała podstawy tego, jak łączyć mity ktulu z klasycznymi gotyckimi powieściami, „Carmilla” wciela je w życie.

Rzecz dzieje się w Anglii latarni gazowych (1890). Bohaterowie wcielają się w grupę krewnych przybyłych na otwarcie testamentu po zmarłym krewnym. Czy można zacząć bardziej klasycznie? :). Potem rzecz jasna okazuje się, że nie wszystko jest takie, jak się wydaje, a historia ma drugie i trzecie dno. Nie dajmy się jednak zwieść pozornej sztampowości. Scenariusz bardzo dobrze buduje scenę, na którą wrzuca graczy, tworząc naprawdę ciekawą przestrzeń dla ich działań.

Mamy tu szalonych naukowców, wampiry, zemstę, miłość i parę innych motywów gotujących się w kotle wiejskiej posiadłości. Kotle, który tylko czeka, żeby wybuchnąć. Bardzo podoba mi się motyw z „fałszywym podejrzanym” – o ile normalnie takie zagrywki są dość ryzykowne, to jak się okazuje zrobienie z tego jednego z głównych motywów całkiem nieźle się broni. Przy okazji podbija wiktoriański motyw potwora drzemiącego w każdym z nas.

Ze scenariuszami mocno inspirowanymi tekstami kultury zawsze jest ryzyko że gracze nie znający oryginału (a powiedzmy sobie szczerze Carmilla le Fanu to dziś raczej mało czytany tekst), bedą z niego czerpąć taką sama przyjemnosć jak doskonale znająca go autorka. Scenariusz “Carmilla” niestety na początku nam tego nie ułatwia. Autorka nie streszcza oryginału a jedynie wylicza modyfikacje* które wprowadziła do historii dziejącej się przed przybyciem na scenę BG. Na szczęście przygoda jest napisana w na tyle przejrzysty sposób, a informacje przekazywane graczom bardzo klarownie że znajomość oryginału nie powinna im przeszkadzać.

Scenariusz korzysta z dodatkowych opcjonalnych zasad ze zgróz gotyckich. Przenoszą one punkt ciężkości bardziej na bohaterów ze świata i interakcji z nim. Dostajemy też propozycje postaci z silnymi wątkami osobistymi dopasowanymi do przygody. Fajnie, ale z kolei znacznie trudniej będzie wpleść ten scenariusz w waszą kampanię. To zdecydowanie materiał na jednostrzał.

Najsłabiej wypada warstwa odkrywania tajemnicy, tak popularnego w ktulaczach śledztwa. Źródło informacji jest tu w zasadzie jedno i to takie, które lubi infodumpować. Ciężar sesji jest ewidentnie przesunięty ze zbierania informacji, na pytanie, co BG z nimi zrobią.

Jeżeli macie ochotę strzelać się istotami z innych wymiarów albo rozwiązywać ciekawe śledztwo, odkryć tajemnice to nie jest scenariusz dla was. Jeżeli natomiast chcecie odgrywać postacie, pograć emocjami stawiać waszym bohaterom dylematy i trudne pytania będziecie się tu dobrze bawić.

(*) Mam tu jeden problem. Autorka nie zaznaczając, że to jej autorska modyfikacja pisze, że ojcem Laury jest Generał Spielsdorf. Tymczasem Generał w książce był sąsiadem i przyjacielem rodziny, który niedawno stracił córkę w podobnych okolicznościach.

K2: bez powrotu

Nigdy dość podkreślania, że im bardziej wychodzimy z naszej niszopiwnicy, tym lepiej. Dlatego z radością witam każdy materiał do erpega publikowany w Nowej Fantastyce. Wiem, że to sąsiednie podziemia, ale jednak nieco większa. Dzisiaj tekst o module „K2: bez powrotu” na mechanice Genesys autorstwa Pauliny Wierzbnińskiej, Macieja Jesionowskiego i Łukasza Smurzyńskiego

Strych wyobraźni

Nie wiem jak wy, ale ja pracuje zazwyczaj nad kilkoma projektami erpegowymi na raz. Oczywiście z różną intensywnością. Smutny efekt tego jest taki, że część z nich naturalnie obumiera. Bo mam nowe lepsze pomysły, bo zmienia się sytuacja, bo tracę zapał. Pomyślałem, że zrobie podsumowanie projektów, do których raczej już nie wrócę, a które zalegają na moim mentalnym strychu jako ten wyrzut sumienia. Może kogoś to zaciekawi albo pożyczy sobie z tego jakiś fragment.

30 stóp pod lodem

Z dużą ciekawością obserwuje, co stanie się z polską sceną dmsguild po wycofaniu się Rebela ze wsparcia DnD 5e. Cicho umrze wraz z systemem matką? Czy może wręcz przeciwnie – brak oficjalnych materiałów spowoduje, że ludzie rzucą się na community content jak na świeże bułeczki? Szczerze mówiąc, nie jestem jakimś szalonym optymistą, zwłaszcza że i tak wcześniej szału nie było, ale może się mylę?

Klątwa lochu Strahda

Klątwę Strahda w wersji od Rebel kupiłem sobie na gwiazdkę rok z kawałkiem temu. Przeczytałem i odłożyłem na półkę, gdzie spokojnie dojrzewała. W końcu miesiąc temu udało mi się ją zacząć. Teraz pora na plot twist, dla którego w ogóle o tym piszę. Nie gramy „Klątwy…” na 5 edycji DnD, nie gramy jej w ogóle na dedeczkach. Zdecydowaliśmy się sięgnąć po Dungeon World – od Gramela.

Dlaczego tak?

Po pierwsze dlatego, że moje graczki nie lubią długich taktycznych walk i d20. Lubią gotyckie wampiry na tle księżyca. Zdecydowaliśmy się więc na coś, co można by nazwać Strahdem w story mode. Nie znaczy to, że walk nie planujemy. Po prostu nie chcemy, żeby zajmowały nam tyle czasu, ile wymagają w DnD. Co więcej, mam wrażenie, że ponieważ starcia w DW są bardziej śmiertelne od tych w 5e, to lepiej pasują do horrorowej Barowi.

Przygotowania

Przed kampanią przeczytałem poradnik Oli z Erpegowego Codziennika i redditowe „fleshing out strahd”. Ten drugi ma dużo fajnych pomysłów, ale jego plan za bardzo odchodzi od oryginału jak dla mnie. Potwory staram się dobierać odpowiadające z podręcznika, zamiast próbować konwersji. Wspieram się DW Codex — swoją drogą po wpisanych potworach widać, że ktoś robił to samo co ja.

Czego się obawiam?

Nigdy nie prowadziłem tak długiej kampanii na DW. Nie wiem, jak zachowują się tu bohaterowie na wysokich poziomach, i jak dobierać im wyzwania. Trochę mnie to niepokoi, zwłaszcza że częstym zarzutem do oryginalnej kampani wizardsów jest to, że składa się z grindowania w oczekiwaniu na starcie z głównym złym. Jakie w takim razie statystyki wersji DW powinien mieć pan na zamku Ravenloft?

Jak nam idzie?

Na razie pogadaliśmy o postaciach, stworzyliśmy je tak, żeby miały co robić w Barowi, a nie tylko uciekać stamtąd, jak najszybciej. Przy tym ich historie są na tyle luźne, aby w trakcie kampanii dało się tam doczepiać wątki, które wskaże nam rozgrywka. Na razie postacie moich graczek zwabione listem przekroczyły mgły i zwiedzają „Dom śmierci”.

Mechanika na razie się sprawdza. Jedynie ruch discerning realities (wnikliwe badanie) zgrzyta trochę w zderzeniu z gotowym i hiperszczegółowo opisanym lochem od czarodziei wybrzeża. Muszę traktować pytania możliwie szeroko i kreatywnie tak, żeby dawać prawdziwe i przydatne odpowiedzi. Ewentualnie po prostu dopasowuje loch do ruchu.

Na razie nie rozpisałem Frontów, tak jak każą autorzy DW. Mam zamiar to zrobić dopiero po przepuszczeniu bohaterów przez wieś Barowie i zobaczeniu co stanie się po pierwszym zetknięciu z czekającą tam na nich główną linią fabularną.

Początek Strahda jest bardzo w klimacie „Toto, mam wrażenie, że nie jesteśmy już w Kansas”. Tymczasem podręcznik nie daje żadnego wsparcia w kreowaniu tej codzienności, z której BG zostają wyrwani. Dungeon worldowe więzi nie pomagają jakoś bardzo, bo są skierowane do wnętrza drużyny. Niby można było rozegrać dwie czy trzy sesje przygód „w domu”. Mam jednak wrażenie, że byłby to pusty przebieg i rozwijanie wątków, które później raczej byłyby martwe.

Czy uda mi się przeprowadzić tę kampanię na Dungeon World grając 100% RAW? Wątpię, ale też trochę nie o to w tym projekcie chodzi. Próba rozegrania gotowej kampanii łamie już podstawowe zasady nieprzygotowywania się. Czy można rozgrywać Strahda, pamiętając o pryncypium „Play to find out”?

Mam nadzieję.

Ilustracja: Clyde Caldwell – WotC

Page 1 of 9

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén