Mariely Lares

Ta książka pędzi jak parowóz na amfetaminie. Dawno nie czytałem czegoś tak napakowanego akcją. Na zmianę jesteśmy bombardowani scenami walki, intrygami, spotkaniami z mitycznymi istotami, wielkimi bitwami no i oczywiście, romansami – no po prostu wszystko jest tu rozkręcone up to 11.

No dobrze, ale o czym to w ogóle jest. Zaczyna się jako trochę retelling historii Zorro (z nadnaturalnymi powahami), ale w mocno zmienionym settingu i z podmienioną płcią głównej postaci. Zaczyna, bo bardzo szybko historia ucieka na zupełnie nowe tory – nazywanie „Słońca…” po prostu retellingiem byłoby skrzywdzeniem tego tekstu.

Rzecz jest osadzona w bardzo ciekawym momencie prawie-historii. Akcja dzieje się w Meksyku tuż po podboju Hiszpanów. Stare struktury i plemiona jeszcze istnieją, ale już mają nad sobą europejskich panów. Główna bohaterka jest nieślubną córką lokalnej kobiety i pierwszego wicekróla nowej Hiszpanii. Nocami wymyka się z pałacu, żeby nieść pomoc pokrzywdzonym. Bardzo szybko jednak okazuje się, że oprócz problemów doczesnych (głównie Hiszpanów) są też problemy metafizyczne – nadciągający koniec świata. Trzeba będzie się więc udać w mistyczną podróż (i na poszukiwanie siebie), żeby mu zapobiec.

W tej książce sztampa goni sztampę. Ilość spranych motywów i klisz, którymi jesteśmy zasypani, kieruje nas wyraźnie w stronę intencjonalnej pulpy, by nie rzec wręcz kiczu. O ile przez większość czasu działa to świetnie, to niestety czasem powoduje momenty, w których pióro autorki nie biegnie równie szybko, jak bohaterowie. Miałem momentami wrażenie, jakbym miał do czynienia ze szkicem bardziej, niż z gotową powieścią.

Oprócz akcji i poszukiwania siebie jest to też książka o egzystowaniu na styku kultur. Czy jest w tym dobra? Chyba nie jest zła, chociaż mam wrażenie, że czytałem lepsze. To jest jednak temat, który ciężko mi jako człowiekowi wychowanemu we wtedy jeszcze dość monokulturowej Polsce oceniać.

SOBAR to przyjemna powieść pełna akcji. Niewiele więcej. W autorce widzę jednak bardzo duży potencjał na przyszłość i chętnie zobaczę, co będzie pisała dalej.