Dziś na warsztat bierzemy „Zew głębin” autorstwa Marka Golonki. To przygoda do Zew Cthulhu RPG, ale tym razem dostarczona nie przez czarnego mnicha a przez niezależnego wydawcę w ramach Miscatonic Repository (program partnerski). Spoilery rotowane.

„Zew głębin” jest częścią serii Zgrozy – dodatki do Zewu Cthulhu RPG. Z tego powodu to bardziej odcinek serialu niż oddzielna produkcja fabularna. Sporo jest tu niemych założeń: Drużyna zna się, jest aktywnymi badaczami i będzie to dla nich po prostu kolejna sprawa z rzędu. Na początku byłem tym trochę zdziwiony, ale to miła odmiana po tekstach, które często wymuszają tworzenie dedykowanej drużyny. Ten tekst zdecydowanie łatwiej wpleść we własną kampanię niż dotychczas recenzowane scenariusze.

Pomysł, na którym opiera się przygoda, jest świetny. Znany psychoanalityk (a tfu!) studiując ludzkie traumy, uznał, że uniwersalnie występujący ktulu jest elementem zbiorowej nieświadomości. Studiując ten fenomen głębiej, przeszedł do eksperymentów praktycznych. N tql wrfmpmr qbfgnł zbżyvjbść rxfcrelzragbjnavn an mnxłnqmvr xnealz, gb fcenjl jlzxaęłl fvę fcbq xbagebyv. Jeżeli coś pokręciłem w tym psychoanalitycznym, mambo jumbo nie strzelajcie, #teamFilozofiaAnalityczna.

Gracze przyjeżdżają więc do miasta zachęceni artykułami w prasie i rozpoczynają badania. Scenariusz ma bardzo otwartą konstrukcję, nic graczom nie narzuca. Daje nam zestaw klocków, z których sami mamy zbudować sobie przebieg akcji. Oprócz głównego wątku mamy też poboczny, którego zakres sami możemy określić.

Brak liniowej fabuły nie znaczy, jednak że zostajemy zostawieni sami sobie. Bn-i mają dobrze nakreślone motywacje. W wielu miejscach wskazano możliwe zastosowania i potencjalne ścieżki rozwoju. Mamy też sposoby na pchnięcie akcji do przodu poprzez wydarzenia następujące niezależnie od graczy.

Olbrzymia elastyczność scenariusza powoduje też pewne konsekwencje. Duża swoboda przy strukturze przygody jest super — choć u niektórych nadmiar opcji może spowodować paraliż decyzyjny. Mam jedna wrażenie, że miejscami przydałoby się więcej zdecydowania przy kreacji konkretnych elementów scenariusza. Jeżeli Bn „może być zarówno rywalem, jak i sojusznikiem drużyny” to ogólnie rzecz biorąc, równie dobrze mogę go sam wymyślić. Poza tym pewne elementy są spasowane z nieco zbyt dużym luzem jak na mnie. Pml qboemr zlśyę, żr avtql avr qbjvnqhwrzl fvę pmrzh Elołnjfxv qb bqcenjvravn elghnłh cbgemrobjnł jvęźavój/ jvęmvravn?

Rozumiem chęć uczynienia scenariusza uniwersalnym i łatwym do zaadaptowania dla dowolnej kampanii, ale przygoda wydawała mi się bardzo zawieszona w próżni. Może to kwestia osobista – ja tworząc scenariusz, bardzo mocno myślę lokacjami. Być może teksty erpegowe podlegają pod jakąś formę twierdzenia Gödla (#teamFilozofiaAnalityczna). Możemy dostać albo ciekawe lokacja i dużą wewnętrzną spójność, albo uniwersalną przygodę, ale nie obie naraz.

Zew głębin to kawał dobrej roboty. Oparty na doskonałym pomyśle, otwarty, zdecydowanie inny od scenariuszy do Ktulu jakie opisywałem dotychczas. Z dużą ilością fajnych handoutów. Będzie jednak wymagał od MG więcej pracy niż scenariusze BM. Moim zdaniem warto ją włożyć, by spotkać wielkiego przedwiecznego w odmętach Jungowskiej nieświadomości.

Zdjęcie: Susan Cipriano – Pixabay