Przed eonami, zanim człowiek zszedł z drzew, ziemią rządziły Dzieci Seta. Gdy ich cywilizacja obróciła się w proch, zostali oni — strażnicy martwych miast. Pół maszyny, pół gady – stworzeni sztuką magii i cybernetyki, służący zimnokrwistych panów. Można ich spotkać w okolicach ruin świątyń czy zagubionych głęboko w dżungli pradawnych monolitów. Hibernują przez setki albo i tysiące lat. Budzą się, gdy to, czego pilnują, jest zagrożone. Wyposażone w tytanowe ostrza, wyrzutnię rakiet i zestaw superczułych sensorów.
1
Kyberpyton jest w trybie uśpienia.
2
Patroluje teren dookoła starożytnej świątyni.
3
K3 istoty odpierają atak awanturników.
4
Ledwo funkcjonująca jednostka poszukuje części zamiennych.
5
Grupa obudziła się na stałe i odbudowuje ruiny Dzieci Seta.
6
K6 Kyberpytonów znalazło zahibernowane Dziecko Seta i będą próbowały je obudzić.
Długie na 3-4 metry i grube na łokieć, o ciałach pokrytych wrzodami. W przedniej części — głowie posiadają pojedyncze oko o niesłychanie intensywnym błękitnym kolorze. Legenda głosi, iż są to podróżni zagubieni na bagnach przeklęci przez bogów za próbę wydarcia ich tajemnic i makabrycznie przekształcenia przez toksyczne wyziewy. Nie jest znane ich pochodzenie ani sposób rozmnażania. Ich wydzielina — powszechnie nazywana łzami jest cenionym składnikiem używanym przy produkcji pachnideł.
1
W panice zrywają się do ucieczki, alarmując wszystkich dookoła.
2
Żerują właśnie na trupie jakiegoś awanturnika.
3
K3 istoty pasą się spokojnie.
4
Łowca upolował robaka i właśnie dokonuje ekstrakcji „łez”.
5
Stado istot wije się wokół czarnego totemu.
6
Duża liczba robaków jeden za drugim przemieszcza się w określonym kierunku.
Wszystkożerne istoty zamieszkujące bagna i wybrzeża rzek. Krwistoczerwone, wzrostu dorosłego człowieka, o rozpiętość skrzydeł sięgającej ponad dwóch metrów. Cenione w cesarstwie z powodu ich kolorowych piór. Potężną macką wyszukują smakołyki wśród rozkładających się na dnie organicznych resztek. Ich dźwięki godowe przypominające klangi czy też bardzo głośne i wilgotne mlaśnięcia niosą się na wiele kilometrów.
1
W panice zrywają się do ucieczki, alarmując wszystkich dookoła.
Trochę tu ostatnio hula wiatr i przetaczają się tumbleweed. Cóż, niestety blok kreatywny nie chce odpuścić i co mu zrobisz? Nie zapowiada się, żeby recenzje modułów i erpeżków wróciły tu w najbliższym czasie. Za to zacząłem nowy projekt :). Jakoś od początku roku bawię się w całkowicie analogowe rysowanie. Ot takie ćwiczenie w futylności w epoce Ai, ale daje mi to jednak jakąś satysfakcje. Żeby nie marnować tych prac, postanowiłem co lepsze z nich ułożyć w cykl – „dziwnostworów”. Od przyszłego tygodnia co czwartek spodziewajcie się materiału ze stforkiem. Będzie rysunek, krótki opis i tabela zdarzeń losowych z jego udziałem. Drobiazg, żeby zupełnie nie zardzewieć.
Akcja dostarczania fizycznych egzemplarzy dobiega końca. Mogę więc przed samym sobą przyznać, że akcja wydania „Grobowca krwi” zakończyła się sukcesem. Moduły dotarły do zamawiających, a do mnie wraca całkiem miły feedback. Z tej okazji dwa ogłoszenia.
???? Zgodnie z zapowiedziami wersja elektroniczna grobowca jest już dostępna całkowicie za darmo. Dla wszystkich.
✨ Nawet taki niewielki w sumie moduł wymagał współpracy wielu osób. Jeszcze raz więc olbrzymie kudosy dla wszystkich dokładających na równych etapach swoją cegiełkę. Jesusowi za piękne ilustracje. Feepitowi za prace w ciężkich warunkach nad redakcją mojego tekstu. Róży, Gryfowi, Carycy, Bognie, Chronosowi, Mikołajowi, Mojżabie, Koto, Grześkowi, Bańce, Boodzikowi, Ifrytowi i Wojtkowi za betatesty.
„Grobowiec krwi” to mordercza przygoda do 5. edycji Dungeons & Dragons. Zbierz cztery postacie na poziomach 2-4 i wspólnie rozegrajcie moduł zaprojektowany jako wyzwanie ekstremalne. To jeden z najtrudniejszych i najbardziej śmiertelnych lochów, z jakimi będziecie mieć do czynienia. Nie chodzi po prostu o stada potworów – głównym wyzwaniem są przemyślane pułapki, łamigłówki i zagrożenia, które nie mają jasnego rozwiązania, a zatem trzeba do nich podejść nieszablonowo. To duchowy spadkobierca „Tomb of horrors”.
Będziecie powoli i ostrożnie badać loch, który spróbuje się przed Wami obronić na wszelkie możliwe sposoby. Jeśli się uda — wyjdziecie obłędnie bogaci. Jednak z góry uprzedzam, że będzie krwawo. To rozrywka dla osób zdecydowanych na ten typ grania; jeśli lubisz sięgać po 10-stopową tyczkę i wypatrywać zagrożeń z każdym oddechem, odnajdziesz się w nim znakomicie.
Fabularnie rzecz przedstawia się tak:
Krwawa Belit była ostatnią władczynią starożytnego imperium Lemurii. Wyniosła swoje państwo na szczyt potęgi. Kochała mroczne sztuki i niewiele jaśniejszą wiedzę, ale nade wszystko złoto, klejnoty oraz dzieła sztuki. Gdy śmierć zajrzała jej w oczy, postanowiła wybudować specjalny grobowiec, w którym ukryła największe skarby – tak, aby żadne oczy nie spojrzały już na jej ulubione przedmioty.
Grobowiec skryty w sercu góry, zawieszony nad podziemną rzeką, strzeżony przez przejmujący szept legendy… czeka na was. Chociaż wielu rabusiów już próbowało, skarby Belit wciąż nie zostały naruszone. Wasza kolej.
Jaki jest stan projektu?
Jest gotowy do druku. Moduł został wielokrotnie przetestowany, złożony, zilustrowany, zredagowany i poddany korekcie. Wydrukowaliśmy nawet jeden egzemplarz próbny. Wiemy jednak, że nigdy dość czujności, więc przed wysłaniem do druku zweryfikujemy plik jeszcze jeden ostatni raz.
Jak to będzie wyglądać:
„Grobowiec krwi” będzie wydany z przytupem:
format B5;
twarda okładka ze złoceniami;
72 strony w pełnym kolorze;
czerwona wstążeczka 😉 ;
kilkanaście ilustracji zrobionych na zamówienie;
profesjonalny skład — tekst jest ułożony w taki sposób, żeby wszystkie informacje potrzebne do eksploracji danego pomieszczenia znajdowały się na jednej rozkładówce.
Ile to kosztuje:
70 zł — Twarda oprawa, 72 strony, pełny kolor, złocenia na okładce, Chciałbym, żeby to było ładne i wyprodukowane w jakościowej polskiej drukarni.
„Grobowiec krwi” to mordercza przygoda do 5. edycji Dungeons & Dragons. Zbierz cztery postacie na poziomach 2-4 i wspólnie rozegrajcie moduł zaprojektowany jako wyzwanie ekstremalne. To jeden z najtrudniejszych i najbardziej śmiertelnych lochów, z jakimi będziecie mieć do czynienia. Nie chodzi po prostu o stada potworów – głównym wyzwaniem są przemyślane pułapki, łamigłówki i zagrożenia, które nie mają jasnego rozwiązania, a zatem trzeba do nich podejść nieszablonowo. To duchowy spadkobierca „Tomb of horrors”.
Będziecie powoli i ostrożnie badać loch, który spróbuje się przed Wami obronić na wszelkie możliwe sposoby. Jeśli się uda — wyjdziecie obłędnie bogaci. Jednak z góry uprzedzam, że będzie krwawo. To rozrywka dla osób zdecydowanych na ten typ grania; jeśli lubisz sięgać po 10-stopową tyczkę i wypatrywać zagrożeń z każdym oddechem, odnajdziesz się w nim znakomicie.
Fabularnie rzecz przedstawia się tak:
Krwawa Belit była ostatnią władczynią starożytnego imperium Lemurii. Wyniosła swoje państwo na szczyt potęgi. Kochała mroczne sztuki i niewiele jaśniejszą wiedzę, ale nade wszystko złoto, klejnoty oraz dzieła sztuki. Gdy śmierć zajrzała jej w oczy, postanowiła wybudować specjalny grobowiec, w którym ukryła największe skarby – tak, aby żadne oczy nie spojrzały już na jej ulubione przedmioty.
Grobowiec skryty w sercu góry, zawieszony nad podziemną rzeką, strzeżony przez przejmujący szept legendy… czeka na was. Chociaż wielu rabusiów już próbowało, skarby Belit wciąż nie zostały naruszone. Wasza kolej.
Jutro trochę informacji jak będzie go można dostać.
Science Fiction – Krótkie wprowadzenie, David Seed, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego 2018
Strona edytorska
Od wielu lat większość książek czytam po angielsku. Ponieważ jednak robię przegląd opracowań o Science Fiction (Macie coś fajnego do polecenia?), to postanowiłem zacząć od tego, co wyszło w PL. Kiedy zobaczyłem, że „Science Fiction – krótkie wprowadzenie” wydało wydawnictwo uniwersyteckie, pomyślałem – siary nie będzie. Zamówiłem w wersji polskiej. To był błąd.
Przestudiowałem erpegowe fakultety, Ach, dedeki, oesery, ktulu z magyą I w warhammera też, niestety, Do dna samegom wgryzł się pracą krwawą – I jak ten głupiec u mądrości wrót Stoję – i tyle wiem, com wiedział wprzód.
Chwilowo jednak osiągnąłem zen, stan kosmicznej harmonii, stąd gdzie stoję, widzę drogę na Shangri-la. Otóż pierwszy raz odkąd prowadzę rejestr sesji (2018), a prawdopodobnie pierwszy raz w życiu zanotowałem równowagę. W 2023, na razie zagrałem dokładnie tyle samo sesji, co poprowadziłem. Jest to sytuacja, w której jako „wieczny mg” nie spodziewałem się nigdy znaleźć.