Uwaga, post zawiera zupę ogórkową.

Wyszedł nowy numer Mlem! Poświęcony smokom polskim. W nim moja niewielka humoreska „Przesyłka” o smokach i paczkomatach.

Kiedy siadałem do pisania tego tekstu, zastanowiłem się, co dzisiaj jest takim esencjonalnym wyróżnikiem Polskości przez duże P. No przecież nie powstania, nie solidarność, nawet już nie Polnische Wirtschaft i pierogi.

Wyszło mi, że w tej chwili unikalnym doświadczeniem polskości są paczkomaty. Klastry maszyn stojące na każdym rogu, wciskające się na każdy skwerek. Po dwa, po trzy dookoła siebie, ciągnące ze sobą wszystkie patologie rynku pracy, patoparkowania w miastach, rozwijające się przez i przy współudziale zaniedbań państwa.

Tak więc postanowiłem wsadzić do paczkomatu smoka. I zobaczyć co się stanie. Przy czym robiłem wszystko, żeby ten tekst był lekki i zabawny, bo im dłużej o tym myślę, tym bardziej odczuwam brak lekkiej i humorystycznej fantastyki. Nie mówię, że jej nie ma, po prostu ja chwiałbym dookoła siebie więcej. Chyba wyszło nieźle, bo tekst przeszedł selekcje. Jak mówiłem, jest krótki, przeczytacie do porannej kawy spokojnie, a jest szansa, że dzięki temu uśmiechniecie się w poniedziałek.