Ostatnio pisałem o moich problemach z cyberpunkiem, tym chętniej więc rzucam się na kolejny scenariusz z tego klimatu. Tym razem na warsztat trafia tekst autorstwa Jacka Ducha, opublikowany w zinie Graj kolektywu.
O co chodzi? Drużyna zostaje wynajęta do ochrony muzycznej gwiazdki, liderki zespołu – Nervous System Breakdown. Niedawno ktoś próbował sabotować jej środek transportu. Mają utrzymać ją przy życiu do czasu ważnego koncertu. Opcjonalnie powinni też wyjaśnić, kto dybie na jej życie. Wrfg gb bpmljvśpvr cnegare cvbfraxnexv v myrpravbqnjpn qehżlal, xgóel pupr wą jlxbńpmlć, żrol mzbarglmbjnć cbśzvregal crnx fcemrqnżl. Żeby było ciekawiej, piosenkarka jest byłą partnerką jednego z BG.
Jest taka koncepcja pisania SF – „Wymyśl technologie, a następnie ustal, kto będzie przez nią nieszczęśliwy”. Mam wrażenie, że Autor patrzy na cyberpunka przez podobną perspektywę. Założenie jest takie, że to będzie opowieść o ludziach, a nie o technice. Klimatem podobna kinu Noir. Fajne jest to, że w centrum nie mamy firmy technologicznej, ale kameralny zespół muzyczny.
Scenariusz idealnie trafia ze zrównoważeniem wątków. Mamy okazję do odgrywania postaci, trudne dylematy, ale i klasyczny wygrzew. Niczym dobrze zbilansowana dieta, pod tym względem dowozi graczom wszystko to, czego mogą potrzebować.
Treści są podane bardzo przejrzyście. Znamy (sensowne) motywacje NPC-ów i przebieg intrygi tak, że w razie potrzeby możemy łatwo na tej bazie improwizować. Mamy wydarzenie niezależne, które popchną akcje do przodu, jeżeli drużyna będzie się lenić. Wszystko, czego możemy potrzebować, by zagrać porządną przygodę.
Mniej więcej w połowie przygoda może wykonać poważną woltę, n Zbyyl hzemrć mngehgn. To może być super moment w przygodzie, najmocniejsza scena, n zbżr cemrqjpmrfar mnxbńpmravr frfwv. Avr jvrz, pml avr qbpvfaąłolz wnxbś OT qb xbaglahbjnavn śyrqmgjn.
Chętnie zobaczyłbym jakieś sugestie dodatkowych wątków dla BG niebędących byłym partnerem/partnerką Molly. Nie muszą być równie duże po prostu jakieś małe wrzutki, żeby Ci gracze też poczuli się zaopiekowani.
Bardzo lubię motywy typu „obrona fortu”, gracze mają zazwyczaj mnóstwo zabawy, planując pułapki, organizując obronę i starając się odgadnąć kierunki i sposoby ataku. To zawsze fajne, kiedy mogą wykazać się kreatywnością. Tutaj trochę boli brak mapki. Jeżeli drużyna ma planować obronę rezydencji to mapę i tak prawdopodobnie będzie trzeba narysować na sesji. Fajnie, że są przynajmniej ilustracje pokazujące willę i oddające jej klimat.
Wątek byłej partnerki jednej z postaci ma olbrzymi potencjał. Może stać się kołem zamachowym tej przygody. Problem w tym, że o ile na początku MG dostaje podpowiedzi i sugestie jak go prowadzić, to później idzie on trochę w odstawkę. Rozumiem, że tu bardzo wiele zależy od tego, jak wydarzenia się potoczą wcześniej, ale początkujący prowadzący może odnieść wrażenie, że jest pozostawiony samemu sobie.
Moje zarzuty to w znaczącej części drobiazgi. To jest naprawdę dobry tekst dlatego, człowiek myśli jak mógłby być jeszcze lepszy. Nawet jeżeli z wątku osobistego nic nie wyjdzie, będzie to porządny scenariusz. Jeżeli on odpali, to przygotujcie się na smakowite danie z szansami na wybitność. Grałbym jak wściekły.
Zdjęcie Aditya Chinchure – Unsplash
Dodaj komentarz