Macusie choć pyszne, mogą się przejeść. Dlatego na chwilę odkładamy ktulu i bierzemy na warsztat scenariusz do Witcher RPG PL „Dzieci popiołów”. Przygodę przygotowało Copernicus Corporation i za darmo udostępnia na swojej stronie. Wydaje się, że jest to rzecz napisana dla początkujących graczy i raczej jako taką będę ją traktował. Bez spoilerów.

Bohaterowie przybywają do miasteczka. Zostają poproszeni o pomoc w sprawie zaginionych dzieci. Po drodze do finału wpadną na lokalną politykę, spiski, głupkowatego trolla oraz szlachciankę w kłopotach. A od ich decyzji zależeć może przyszłość miasteczka. Ot taki standard fantasy sięgający czasów pierdycji.

Recenzując tu scenariusze, staram się nie wspominać o szacie graficznej i tym jak są wydane. O ile nie wpływa to na czytelność i łatwość korzystania. Tutaj niestety wpływa. Zastosowano na zmianę układ 2 kolumny i margines oraz 3 kolumny. Ponieważ margines niczym nie różni się wizualnie od głównego tekstu, człowiek co chwila się gubi i nie wie gdzie zacząć czytać stronę.

Przy moich stołach panuje raczej niepisana umowa, że drużyny raczej biorą questy, które im podsuwam. Jeżeli natomiast decydują się je odrzucić, to nie pcham im ich w gardło. Tutaj drużyna trafia na questodawców, którzy w razie odmowy będą za graczami biegać, szukać ich po piwnicach miasta i wciskać zadanie z determinacją sprzedawcy używanych samochodów. Co, jeżeli gracze postanowią opuścić miasto? Czeka ich najtrudniejszy w całej przygodzie test (skradania), a w razie porażki egzekucja w męczarniach. Brakuje tylko goniących ich wilków (skrzydlatych jakby próbowali uciec na drzewo).

Ok, ponarzekałem, to teraz mogę chwalić. Bardzo podoba mi się historia. To prosta (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) nieprzekombinowana intryga. Trójkąt mieszczanie – lord – troll to mocna fabularna figura, w której początkujący się nie pogubią, a i bardziej doświadczeni gracze znajdą coś dla siebie. Motywacje BN-ów są wiarygodne a ich działanie w miarę rozsądne. A oni sami wyraziści i dalecy od sztampy – postacie z krwi i kości.

Całość ma też specyficzny nastrój, który dobrze pasuje do wiedźmińskiego świata. Krąży wokół znanego problemu „kto naprawdę jest potworem” i choć nie odkrywa tutaj ameryki, to realizuje go bardzo zgrabnie.

Duże wyrazy uznania za porządne wykorzystanie mechaniki. Autor podpowiada co i kiedy testować. Przypomina nawet o okolicznościowych modyfikatorach. Świetna robota, która zdecydowanie ułatwi prowadzenie.

Przygoda pozostawia graczom najważniejsze decyzje. Czuć, że to od nich zależy, jak potoczą się losy miasteczka i zaangażowanych postaci. Jednocześnie nie mamy tutaj nadmiaru wolności mogącego powodować zagubienie. Motywacje stronnictw są na tyle dobrze opisane, że w razie, gdyby BG postanowili zrobić coś nieprzewidzianego, improwizacja nie będzie problemem. Miejscami krzyżujące się odnogi przygody opisany są może nieco zbyt chaotycznie, ale to techniczny detal.

„Dzieci popiołów” to bardzo apetyczny pomysł i parę problemów, które sprawiają, że trochę zgrzyta w zębach. Ma kilka rzeczy budzących mój niepokój, ale mimo tego warto dąć jej szanse. Zabierze nas w fajną podróż do świata wiedźmina. A że nie jest doskonała? W tym świecie nikt nie jest.

Zdjęcie: Wolfgang Eckert – pixabay.