Też tak czasem macie? Zaczynacie czytać w internecie jakiś potrzebny tekst, dekoncentrujecie się na chwile i orientujecie się, że jest godzina później, a wy czytacie o kolei atmosferycznej Brunela? Ja ostatnio trafiłem w ten sposób na brazylijską scenę indie-OSR i przyniosłem trochę dobra do recenzowania.

Na pierwszy ogień idą dwie mini przygody do dedekoidów autorstwa studia Roll 4 Tarrasque. Obie prezentują coś, co mnie niesłychanie pociąga w całym nurcie szeroko pojętego OSR-u – skrótowość. Pakują niesamowitą ilość treści na jednej kartce A4 – składanej na trzy, mają przy tym, co już znacznie rzadsze bardzo ładny minimalistyczny design.

Frozen province

To przygoda w japońsko-fantastycznym settingu, BG szukają źródła zimna, które rozlewa się na całą prowincję, zagrażając jej mieszkańcom. Zasadniczo to, co ja w „Sercu smoka” zrobiłem, na 40 stronach, jest tutaj opisane w dwóch :). Są lodowi giganci, klimatyczna mapka, staruszki gotujące shitake i mistrzowie miecza szukający śmierci godnej wojownika.

Tu akurat przydałoby się dosłownie jedno czy dwa zdania więcej o tym, co się dzieje i co stoi za zimnem i większa precyzja w określaniu jak się go pozbyć. Tak czy inaczej, i tak czapki z głów przed autorami, bo zmieścili jeszcze magicznego kota, zasady survivalu w niskich temperaturach i tabele spotkań losowych.

Link

Bakto’s Terrifing Cuisine

To w zasadzie połączenie Howittowej jednostronnicówki z porządnym lochem. Potężny demon uwięził graczy i żąda, żeby przygotować mu gourmet żarcie (losujemy je). BG muszą przebijać się przez loch pełen marchewkowych rycerzy i borowikowych goblinów, żeby wymyślić przepis i zdobyć wszystkie składniki. Trafiają na zwaśnione stronnictwa, biblioteki przepisów i mnóstwo innego dobra. Poza tym, że to sesja nie na serio to jednocześnie zupełnie poważny loch z tematycznie dobranymi przeciwnikami, który może okazać się śmiertelnie niebezpieczny.

Sercem tej przygody jest świetna mapa organizująca grę, która w super skrótowy sposób przedstawia wygląd lochu, odległości i pomaga odliczać czas (na ugotowanie potrawy mamy 20 jednostek czasu). Wygląda to na super materiał na lżejszą sesję

Jestem pod wielkim wrażeniem tych dwóch erpegowych miniatur. Mistrzowsko przekazują informacje. Stoją za nimi świetne pomysły i zdają się też zapewniać dużo zabawy. Przypomniały mi jak niewiele potrzeba przy stole i że kilkusetstronicowe podręczniki to opcja, a nie konieczność.
Teraz sam mam ochotę napisać jakiś mini scenariusz.

Link