#quentin2019 6/17
I jesteśmy w 1/3 scenariuszy. Na razie Konkurs Quentin nie zawodzi i dostarcza kontent porządnej jakości. Zobaczymy, co będzie dalej.

Scenariusz opowiada o wydarzeniach podczas oblężenia Malty w 1565 i jest na mechanice FU. To dobry moment, żeby powiedzieć, że słabo znam FU, a moja wiedza o historii jest raczej szczątkowa.

Przygoda jest symetryczna. Możemy grać oblegającymi lub obrońcami – druga strona zostaje NPC. W fabule chodzi o zbadanie jednej lokacji. Wynik badań może wpłynąć na losy Malty.

Dla każdej ze stron przygotowano 4 postacie do wyboru. Dwie z nich mają nieco więcej do roboty. Zasadniczo pregeny to chyba najmocniejsza strona scenariusza. Są barwne, napisane ze swadą, dają dużo miejsca na odgrywanie i ciągną na sobie ciężar fabuły. Miejscami może bardziej przypominają 7th sea niż setting historyczny – dla mnie bomba.

Eksploracja prehistorycznej świątyni to fajnie zaprojektowane zdarzenie, które daje odpowiednie pole do popisu dla drużyny. Można rozmawiać, można się bić, trzeba rozwijać wątki osobiste.

Problemy w tym scenariuszu są dwa. Pierwszy to, że w zasadzie składa się z jednej długiej i mocnej sceny, obudowanej dodatkami. Te wszystkie bardzo fajne założenia po prostu nie mają gdzie wybrzmieć. Zanim na dobre się rozkręcą pyfff i koniec przygody.

Drugi to przydzielanie drużynom zleceniodawców o ukrytych motywacjach. Sam tak wielokrotnie robiłem, ale to takie… przewidywalne. Backstabujący tajemniczy nieznajomy z karczmy po lekkim refurbishingu.

Ogółem fajny rdzeń historii w nieschlebiającym otoczeniu. Jakby dołożyć trochę miejsca byłoby chyba lepiej. Wydaje mi się, że przydałyby się ze dwie dodatkowe sceny. Pierwsza na wstępne spotkanie dwóch grup. Start napięcia i wątpliwości, potem jakiś wyścig w tunelach. Dopiero po takim wstępie finał – spotkanie w jaskini. Duży plus za to, że w scenariusz historyczny można grać, nawet jeżeli jest się laikiem, który nie odróżnia janczara od młodoturka.

Zdjęcie: Charles Philippe Lariviere – Domena publiczna.