Mam trochę uczulenie na „Słowiańskość”. Bokiem mi wychodzą te wszystkie południce, bagienniki czy inni turbo-husarze na salamandrach. FU też nie jest moją ulubioną mechanika. W związku z tym do łączącej obie te cechy gry „1989” podchodziłem dotychczas raczej ostrożnie. To niezależny system rozwijany przez Karola Solicha. Założenie jest takie, że wraz ze zmianą systemową w 1989 na ziemię wróciły różnego rodzaju pra-słowiańskie niebożęta, na dodatek z amnezją. Gracze wcielają się w nie, próbując poznać swoją przeszłość.

W ramach zajawiania drugiej edycji tego systemu wydana została przygoda Noc Kupały. Napisał ją Grzegorz Nowak a za skład i ilustracje odpowiada Karol Sollich. Dostępna jest za darmo — na fąpążu 1989.

W pakiecie dostajemy bardzo porządnie złożonego PDF-a z przygodą i zestaw kart postaci zawierających od całą potrzebną mechanikę. To drugie muszę przyznać, jest bardzo fajnym rozwiązaniem. 

Przygoda to całkiem porządne śledztwo bardzo otwartej strukturze. W małym miasteczku w noc kupały zaginęła nastolatka. Bohaterowie przybywają na miejsce zwabieni aurą tajemnicy i legend. Niby nie ma tu nic nowatorskiego, ale to porządny kawał fabuły z reinterpretacją motywu porwanej księżniczki.

Bardzo podoba mi się sposób spisania tego scenariusza. Dostajemy dobrze opisane lokacje i NPC-ów. Przy każdym zwięźle podsumowane cele, możliwości i wypunktowane atrybuty. Dodatkowo tabele spotkań, zdarzeń, oraz zestaw wydarzeń do zrzucenia na graczy, kiedy nic się nie dzieje. Zebranych w coś w rodzaju frontu w stylu AW. Całość tworzy naprawdę fajną przestrzeń do swobodnej eksploracji, Dobrze dopasowana do mechaniki FU. Nie krępuje graczy i mg wsadzając ich na tory, a przy tym zapewnia im dostatecznie dużo wsparcia w prowadzeniu rozgrywki.

Zastanawiam się tylko, czy bohaterowie nie przelecą przez tę przygodę zbyt szybko. Mamy bowiem do czynienia z pewną asymetrią akcji. Nad powierzchnią stawu jest nieco mniej do roboty niż pod nią i mam wrażenie, że BG albo błyskawicznie trafią do aktu drugiego, albo będą narażeni na dłużyzny nad powierzchnią. Jakbym miał narzekać, to jeszcze chciałbym, żeby detektywa Rucińskiego mocniej związać z fabułą i pokusić się o budowę jakiegoś trójkąta, bo tak jak jest to trochę „jest a jakoby nikogo nie było”

Noc kupały pozytywnie mnie zaskoczyła. Chociaż słowiańszczyzny nie pokocham, to projektowi będę się uważnie przyglądał i trzymał za niego kciuki. 

Ps. Propsy za Jadwigę Złocień.