30 stóp pod lodem

Z dużą ciekawością obserwuje, co stanie się z polską sceną dmsguild po wycofaniu się Rebela ze wsparcia DnD 5e. Cicho umrze wraz z systemem matką? Czy może wręcz przeciwnie – brak oficjalnych materiałów spowoduje, że ludzie rzucą się na community content jak na świeże bułeczki? Szczerze mówiąc, nie jestem jakimś szalonym optymistą, zwłaszcza że i tak wcześniej szału nie było, ale może się mylę?

Ostatnio wpadła tam nowa przygoda – „30 stóp pod lodem” autorstwa Daniela Siewierskiego. Na pierwszy rzut oka widać tematyczne podobieństwo do „Rime of the Frostmaiden”. I tu, i tu mamy świat skuty lodem, i próbę pożenienia Heroic fantasy survival horrorem. Jak poszło?

Przygoda niestety mogłaby być lepsza. Postacie graczy są tu wplątane w konflikt między dwoma BN-ami, którzy są prawdziwymi bohaterami tej historii. BG pozostaję snucie się za nimi i toczenie kolejnych walk. Zwłaszcza Flether ciąży tu bardzo kradnąc cały spotlight i robiąc za emanacje mg w świecie gry, a przecież w sumie nic nie przeszkadzałoby, żeby jeden z graczy wcielił się w potomka Aozoga.

Fabuła jest dość liniowa. BG mogą co prawda wybór, która drogą podąża do celu. Podejmując go, mają jednak bardzo ograniczoną ilość informacji. Jego konsekwencje zaś to głównie różnice, w jakich tym przeciwników spotkamy po drodze. Równie dobrze można by więc rzucać monetą. 

Drażnią też deus ex machina, skumulowane w postaci głównego złola. Zmienia się w orła, przyzywa zombie, jest złodziejem, którego nie można wykryć. Nope, nie w ten sposób należy posuwać fabułę i akcję do przodu. To świat powinien reagować na posunięcia graczy, a nie oni mają być pionkami w rękach potężnych BN-ów.

Sercem materiału i jego najbardziej dopracowaną częścią jest nowa mechanika mrozu. Rzucamy K6 i dodajemy do tego bonusy z różnego rodzaju ciepłych ubrań/magicznych wspomagaczy. W zależności od wyniku zgarniamy od zera do trzech punktów mrozu. W zależności od tego ile ich mamy spadają na nas kolejne problemy. I choć mam tu parę zastrzeżeń (mój purysta krzyczy, dlaczego rzucamy k6, a nie k20 jak w całym systemie. To ta mechanika ma szanse zadziałać. Zwłaszcza że rozsądnie zastępuje stany wyczerpania, zamiast śledzić równolegle dwa wskaźniki. Chodź przypadnie do gustu raczej tym którzy lubią dnd spod znaku 3.5 i bardziej symulacjonistyczne podejście. 

Cieszy mnie, że powstają wciąż rzeczy do dedeczków.  Mam nadzieje, że scena przetrwa bez wsparcia wydawcy i że powstanie na niej więcej materiałów. Cieszę się, że te, które są różnorodne i pokazują inne niż klasyczne podejście do grania w piątą edycję, choć nie ukrywajmy, wolałbym, żeby były lepsze niż „30 stóp…” 

Może warto skupić się na części mechanicznej i po dopracowaniu wydać ją jako oddzielny suplement, odpuszczając chwilowo scenariusz?

Previous

Przerwa techniczno-kartograficzna

Next

Gońcy

2 Comments

  1. Daria

    Jesli spojrzec na ilosc publikacji to ciezko powiedziec ze pollskie dmguild kiedykolwiek rozwijalo sie preznie. Czy Rebel ostatecznie wycofal sie z DnD? Podczas ostatniego strima byla mowa o prowadzonych jeszcze negocjacjach…

  2. Właśnie – jakieś źródło odnośnie tego wycofania się Rebela? Mam nadzieję, że okaże się jeszcze, że będą polskie wydania oficjalnych podręczników…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén