To super, że polskie gry coraz częściej dają nam darmowe startery. Mniej super, że wydawcy publikują je, dopiero kiedy zbiórka się ufunduje, zamiast w momencie startu (albo jeszcze lepiej przed). Ponieważ jednak udało mi się go przeczytać przed końcem akcji – zapraszam do recenzji Mystery RPG autorstwa Wojciecha Wons.

Mystery to gra na silniku PbtA od wydawnictwa Hengal. Udostępniony starter jest z tych większych (56 stron). W grze wcielamy się w powracające do nieżycia istoty. Budzimy się w specjalnych kaplicach, w których ktoś kopsa nas w miasto i daje questa do zrobienia. Teoretycznie mamy też do rozwiązania zagadkę dotyczącą naszego własnego losu i tego, czemu wciąż rzeczywistość nasz wskrzesza.

Niestety tu wchodzi mój pierwszy problem z Mystery. Podręcznik jest napisany bardzo chaotycznie. Brakuje mi nawet takiego podstawowego wstępu. Akapitu czy dwóch tłumaczącego „W tej grze grasz tym i, tym i robicie na sesjach to i to”. Starter ma bardzo złą architekturę informacji (dlaczego ruchy mg są umieszczone dopiero w przykładowej przygodzie?) Regularnie używa pojęć ze świata gry, zanim je wytłumaczy, a czasem nie tłumaczy ich w ogóle. Rozumiem, że to tajemnicza gra RPG, ale na bogów, kreujemy tajemnice na sesjach świadomie, a nie na skutek złego przekazywania informacji MG.

Jeżeli chodzi o przedstawiony świat i estetykę, jest całkiem fajnie. Na pierwszy rzut oka to klasyczny grimdark (co jak wiadomo, zapewnia komercyjny sukces w PL). Gramy na ruinach dawno zniszczonego świata, który rozpada się zapewne na skutek grzechów i omyłek naszych poprzedników. Kiedy jednak przyjrzymy się bliżej, widzimy, że autor ciekawie inkorporuje elementy weird czy kosmicznego horroru. Także poza standardowym błotem przy gościńcu mamy też szansę na demony z piekielnych wymiarów czy hitechowych kosmitów.

Z implementacją silnika PbtA do Mystery jest różnie. Tłumaczenie zasad niestety zgrzyta bardzo w uszach. Tekstowi przydałaby się bardzo porządna redakcja, przeorganizowanie układu treści i uporządkowanie. Boli to, zwłaszcza, że jest to jedna z bardziej crunchy (rozbudowanych i skomplikowanych) odmian tego silnika, jaką widziałem. Ruchów jest bardzo dużo (niektóre pozornie bardzo podobne jak Szukaj i Badaj). Z jednej strony bardzo podoba mi się, jak ruchy dzielą tworzenie historii między MG i graczy i jak dużo sprawczości oddają tym ostatnim. Z drugiej boli mnie, że część z tych ruchów jest napisana zupełnie nie zgodnie ze duchem PbtA i kończą się tym, że na wyniku 6- nie dzieje się nic. Owszem MG może zawsze wrzucić konsekwencje, ale dobrze napisany ruch powinien dawać im strukturę.

Trochę mnie martwi jak wiele z nich mówi o walce i starciach i jak bardzo są rozbudowane (ruch strzelaj, który korzysta z różnych współczynników w zależności od użytej broni), mimo iż gra deklaruje, że walka jest w niej ostatecznością, a ciężar rozgrywki jest gdzie indziej.

Mechanika ma parę unikatowych elementów. Dwie ciekawe metawaluty, specjalny artefakt, które postacie tachają ze sobą i który można rozwijać. Ponownie pochwalę je za kolejne drogi na przekazywanie kontroli w ręce graczy. Zganię zaś za dokładnie crunchu i za opisanie tak fatalnie, że trzeba tekst czytać bardzo uważnie i to więcej niż jeden raz.

W starterze jest też przykładowa przygoda. Z jednej strony trochę brakuje mi informacji o celach BG, z drugiej bardzo fajną robotę robi front, pokazujący co się będzie dziać, kiedy gracze nie będą działać. Podobne rozwiązanie polscy gracze mogą znać z Potwora Tygodnia. Fajna jest też sceneria unoszącego się w przestrzeni miasta.

Po przeczytaniu startera nie do końca wiem jak prowadzić Mystery, jakie wyzwania stawiać bohaterom, wokół czego to ma się kręcić. Przed tą grą jeszcze bardzo długa droga, zanim stanie się produktem, w który rzuciłbym swoimi pieniędzmi. Potrzebna jest jej przede wszystkim czuła i stanowcza redakcja, brutalne przeoranie tekst, a spore jego fragmenty powinny powstać od nowa. Czy po takim zabiegu Mystery będzie grywalne? Mam nadzieje, bo jest tu sporo fajnych pomysłów. Szkoda byłoby je zmarnować.

PS. Ruch, który nazywa się „OBRANIAJ”, aktualnie prowadzi w konkursie, na najmniej zręczne tłumaczenie terminu mechanicznego.