Nadeszła apokalipsa zombie. Koniec świata, kolaps społeczeństw, czas białego zimna i podwieczorek bogów. Przed nami Ulice śmierci – surwiwalowa gra o zombie, czyli gra Jarosław Bomby. Wcielamy się tu w ocalałych – zwykłych ludzi, którym się udało i wciąż żyją dwa lata po wybuchu epidemii.

Gra bardzo serio traktuje swój temat, czyli przetrwanie. Gracze będą musieli kombinować, współpracować i pazurami czepiać się życia. To nie Apocalypse World gdzie najciekawsze rzeczy działy się między postaciami, tu czeka nas bezwzględna walka drużyna kontra świat.

Postacie tworzymy bardzo prosto. Możemy skorzystać z templatki zawodu albo stworzyć własny. Osiem cech – parę umiejętności i to w zasadzie wszystko można ogarnąć w 5 minut.

Zasady są proste. Miejscami mogłyby być opisane nieco jaśniej – na szczęście do każdej reguły dołączane są bardzo przejrzyste przykłady. Czy gra robi to, co obiecuję i jak wspiera rozgrywkę? Wygląda na to, że całkiem nieźle! Większość mechanik opiera się o zarządzanie zasobami. W tym clou programu, czyli mechanika punktów akcji. To takie pregenerowane rzuty, których używamy przy poważniejszych wyzwaniach. Przed sesją rzucamy parę razy, wyniki notujemy i później musimy ich używać przy testach. Jeżeli nam ich zabraknie… mamy problem.

Dostajemy też specjalne zasady, konfrontacji społecznej, udźwigu, chorób i walki. Czyli wszystko, czego potrzebujemy w postapo. Mam wrażenie, że całość może zadziałać bardzo dobrze i stworzyć na sesji fajny klimat walki o przetrwanie.

Dużo miejsca pozostawiono na rozstrzyganie sytuacji „na zdrowy rozsądek” czy też logikę, odwołując się do doświadczeń graczy. Niektórzy to lubią, innym może przeszkadzać.

Mnóstwo tabelek! Ten podręcznik jest nimi wypchany po uszy. Możemy losować, co znajdziemy w eksplorowanych lokacjach i jaki jest kulturowy background bohatera. Jak w prawie każdym podręczniku mamy też bestiariusz. Sporo różnych zombasów i NPC-ów, którzy tylko czekają, żeby zrobić krzywdę BG. Przeciwnicy wydają się odpowiednio zbilansowani i zróżnicowani.

Dostajemy też wskazówki jak, konstruować sesje. Są fajne i pomocne, ale ja bym chciał jeszcze trochę takiego poradnika dla mg – jak to prowadzić, żeby wycisnąć z gry maximum. Jakie wątki wrzucać, jak prowadzić rozgrywkę.

W podręczniku jest też przygoda na start. Prosta, liniowa eksploracja z paroma smaczkami i potencjalnymi wątkami do rozwinięcia. Całkiem porządna rzecz na zapoznanie z systemem.

Ulice śmierci to bardzo ciekawa propozycja. Pozytywnie zaskoczyła mnie, w jaki sposób łączy oldskulowe koncepcje, z nowoczesną mechaniką i lekkim gamistycznym podejściem. Jeżeli macie ochotę sprawdzić jak przeżyć wśród chodzących trupów – polecam.

Dziękuje autorowi za egzemplarz recenzencki.