O Potworze tygodnia pisałem już przy okazji zbiórki na wspieram.to. Teraz zaś kiedy GRAmel Books zaczyna wysłać pierwsze materiały wracam do tematu, bo do moich rąk dotarła przygoda (nazywana tu tajemnicą) „Szkoda kotów” autorstwa Marka Golonki. Tekst pierwotnie ukazał się w „Tome of mysteries”. Z okazji zbiórki dostajemy jego polską wersję.

Ale jak to spytacie? Przygoda do PbtA? Otóż Potwór tygodnia w przeciwieństwie do większości tego typu systemów wymaga od MG pewnego prepu. Założenie jest takie, że przed sesją przygotowujemy potwora oraz przebieg historii, gdyby nasi łowcy się tam nie pojawili, możemy jeszcze dorzucić miejsca i NPC-ów. I to właśnie dostajemy w przygodzie o kotełach.

Pomysł na antagonistę jest świetny. Gwiezdny ład chcę zaprowadzić zimną kliniczną efektywność, brak emocji i bezduszny racjonalizm. To połączenie pratchettowskich Audytorów z lovecraftowską nutą. Jego celem jest małe śląskie miasteczko Zakocie. Naprzeciw niego stają zaklęte bezpańskie koteły oraz rzecz jasna nasza drużyna. Całość historii zakotwiczona jest w historii miasta i może mieć znaczący wpływ na jego przyszłość.

Mieszkańcy Zakocia to ciekawy zbiór postaci. Mają sensowne spójne motywacje, w które możemy uwierzyć, a ich losem będziemy się przejmować na, tyle że zmotywuje nas do działania. Dodatkowe propsy za reprezentacje.

Nieco dziwi mnie brak sugestii miejsc. Cała miejscowość opisana jest jako jeden punkt. Trochę to strata okazji do zagrania lokalizacją. Użycia przestrzeni do pokazania transformacji miasteczka i postępów Gwiezdnego ładu w narzucaniu swojego paradygmatu.

Na marginesie. W polskiej edycji Potwora wymieniono ilustracje. Ich jakość zdecydowanie się podniosła względem oryginału. Mam jednak wrażenie, że nieco za dużo tam estetyki rodem z demobilu „Rambo”, przez co gra trochę wygląda, jakby jej bohaterami byli członkowie organizacji paramilitarnych. Tym lepiej, że na początek dostajemy taką przygodę. Rzecz, która buduje napięcie bez wybuchów i akcje bez strzelanin. Stawki są tu tylko pozornie niskie, a rozgrywka może być wyśmienita.

Z tych powodów nie będzie to przygoda łatwa. Jej poprowadzenie wymagać będzie nieco większej uwagi niż standardowe polowanie na wilkołaka. Przez to nie wiem, czy jest idealna na pierwszy kontakt z systemem.

Anglicy mają taki specjalny podgatunek powieści postapo – cosy catastrophe – przytulna katastrofa. Szkoda kotów to trochę taka przytulna tajemnica. Trochę inna od tego, do czego przyzwyczaił nas mainstream, ale zdecydowanie świetna i warta zagrania. Z niecierpliwością czekam na dalsze materiały do potwora.

Zdjęcie: Dimitris Vetsikas – pixabay