Przyznam, że zapomniałem już o istnieniu OHET-a. Ten systemik, trzy lata temu był jaskółką odrodzenia polskiego rynku erpegów, lecz dziś nie wydawał mi się specjalnie żywy. Kuglarz systematycznie kontynuuje realizację celów ze zbiórki i do rąk wspierających niedawno trafiła przygoda „Radość anioła”. Autorem jest Beamhit z Erpegowe Piekiełko.

O co tu chodzi? BG jako drużyna awanturników zostają wynajęci przez mieszkańców wioski, żeby zdobyć magiczny sztylet. Tenże niezbędny jest do odprawienia rytuału, który zapobiegnie nieszczęściom trapiącymi ostatnio osadę. Rzecz jasna sprawa okazuje się mieć drugie dno. Motyw wioski obdarzonej nieprzyzwoitym powodzeniem, za którym stoi jakiś mroczny sekret, mimo iż popularny (patrz np. Amerykańscy Bogowie) nie przestaje bawić. Podobnie zleceniodawca, który ma swoje nie do końca czyste motywacje. Zawsze warto wprowadzić zło, które możemy choć trochę zrozumieć.

Scenariusz ma wiele fragmentów skierowanych wprost to początkujących mistrzów gry. Przypomina to trochę, to co robiły „Kłopoty z Goblinami”. Porady są sensownie napisane i przydatne. Tyle że umieszczanie ich w przygodzie trzy lata po premierze systemu…

NPC są naszkicowani krótko, ale bardzo plastycznie. Główni mają fajne motywacje, a poboczni są na tyle ciekawi, żeby dodać kolorów przygodzie. Mamy też sugestie bardziej bezpośredniego połączenia postaci graczy z fabułą. Dobrze przeprowadzone na pewno zwiększy ich zaangażowanie graczy w fabułę. Istnieje za to niewielka szansa, że będzie to nieco za dużo dla początkujących.

Przygoda ma strukturę z grubsza liniową. Przybywamy do wioski, dostajemy questa, potem drugiego i dojeżdżamy do finałowych scen. W wielu miejscach jest jednak otwarta i gracze mają do podjęcia ważne decyzje. Dostajemy sporo pobocznych wątków, które mogą zainteresować graczy. Lubię taką konstrukcję, gdzie jest główny wątek nadający ton i tempo, ale poza tym jest mnóstwo do roboty i odkrycia na marginesach.

Bardzo rozbudowana jest tutaj sekcja dotycząca hex crawlu i odkrywania okolic. Ćwierć przygody to tabela spotkań losowych! Fajnie też, że nie są to tylko dodatki, albowiem wylosowane wydarzenia mogą wpływać na głównego questa drużyny.

Kiedy drużyna dotrze do Ruin Kości, pojawia się trochę klimatu gore, co niespecjalnie pasuje dla scenariusza kierowanego wcześniej dla początkujących.

Radość Anioła to kawał dobrego scenariusza. Szkoda, że jest do na tyle niszowego systemu, że mało kto na niego trafi. Nie wiem, jak wyglądają ustalenia licencyjne między autorem a twórcą OHET-u, ale nie obraziłbym się za konwersje tej przygody na DnD 5e.

Zdjęcie: S. Hermann & F. Richter – Pixabay