Kiedy tylko marcowy numer „#zagraj” od Graj Kolektyw wpadł w moje ręce, natychmiast odłożyłem wprowadzenie Kerbali na ekscentryczne orbity i wziąłem się do lektury „Red Horizon”, uniwersalnego scenariusza autorstwa Sławomira Uliasza „Hakken’a”. W końcu hard SF w niedalekiej przyszłości i na krańcach układu słonecznego nie zdarza się często.
Autor kupił mnie pierwsza deklaracja – to będzie scenariusz bez przemocy, bez walki. Zabierając graczom najprostsze rozwiązaniem, wymusza na graczach znaczną kreatywność.
Bohaterowie to ratownicy medyczni operujący w pasie Kuipera. Dostają sygnał SOS dochodzący ze stacji Red Horizon i ruszają na miejsce. Znajdują ją poważnie uszkodzoną i z epidemią sprowadzającą szaleństwo. Jeżeli chodzi o klimat mamy więc coś pomiędzy „Szpitalem kosmicznym” a „The waters of Mars”.<rot13> Cbgrz cbwnjvnwą fvę xbfzvpmar jvrybelol.</rot13>
Dużo tu doskonałych pomysłów. Kosmiczna zaraza, wątek chciwej korporacji, szerzące się w klaustrofobicznych przestrzeniach szaleństwo. Sporym problem jest chaos w spisaniu. Zegar z wydarzeniami niezależnymi i opis NPC-ów są na końcu, co powoduję, że często nie wiemy, o co chodzi, zanim tam nie dotrzemy.
Super, że mimo iż przygoda jest bezsystemowa, to autor sugeruje mniej więcej jakie rzeczy testować i jak trudne mają to być wyzwania. Dzięki temu łatwiej będzie ją poprowadzić lub skonwertować na docelową mechanikę.
Szwankuje stopniowanie napięcia. Gracze docierają na stację i widzą straszliwy bałagan – wyzwania przed nimi. Przystępują do ich usuwania i od tego momentu napięcie wyłącznie spada. Pojawiający się później wątek korpo ma ratować sytuację, ale w sumie wystarczy, że BG powiedzą „NIE’”. Skąd X-prospect w ogóle wie, że coś jest do wykradzenia? (zarzut wycofany, zameldował im o tym dowódca stacji). Brak jakiś wyraźnych decyzji i wyborów, które bohaterowie mieliby podjąć. Jeżeli chodzi o finał, to jest on wielce spektakularny, ale w sumie jedyne co gracze mają do roboty to bycie zadziwionymi.
Technobabble pozostawia trochę do życzenia. Część ewidentnych merytorycznych przekłamań po prostu razi. Jeżeli coś orbituje wokół asteroidy, to nie może być to GEOcentryczna orbita – zalecam Kerbal Space Program.
Smutno mi po przeczytaniu Red Horizon. Dużo tu dobra, ale to produkt niedogotowany, wymagający redaktorskiej czułości i srogiego spojrzenia. Świetne pomysły, giną tutaj w chaosie. Tym właśnie czasopismo/zin powinny różnić się od bloga czy profilu na fejsie, że oprócz zorganizowanej formy wydania powinny zapewniać wsparcie merytoryczne. Redakcja, konstruktywna krytyka czy możliwości dopracowania pomysłów przez odbijanie ich od innych to najważniejsze funkcje takiej wspólnoty. Na tym imho Graj kolektyw powinien się skupić w rozwoju swojego zina.
Zdjęcie: Alan Chinchar/NASA – domena publiczna.
Dodaj komentarz