To świetnie, że Nowa Fantastyka drukuje scenariusze. Dlatego, mimo że moje podejście do Warhammera jest równie mało entuzjastyczne co do polskiego rocka lat 80, rzuciłem się go czytać. W końcu recenzje scenariuszy to genesis tego funpażu.

„Noc komety” to krótki scenariusz Paweł Potakowski do WFRP. Sercem przygody jest bardzo udany wątek łączący szlachetne rody, spiski i chaos. Stary świat w najlepszym wydaniu. Podszyty zepsuciem i bardzo ludzki, lecz nie sztampowy. Dla takich klimatów warto grać w młotka.

Dzięki współpracy z Handouty.pl Copernicus Corporation i Printable_RPG do przygody dołączono mnóstwo fajowskich materiałów dodatkowych, handoutów, i map taktycznych.

Mamy do dyspozycji 8 pregenów. Z czego część będzie, jeżeli nie będzie wybrana musi być wykorzystana jako NPC. Chyba wolałbym, żeby było po prostu do wybrania 4 gotowe postacie mocniej wplecione w fabułę. Olać resztę.

Jestem nieco rozczarowany, tym jak słabo powiązane z główną intrygą są tytułowa kometa oraz wizję. Spodziewałem się, że będą one pełnić jakąkolwiek funkcję poza „robieniem klimatu”. Swoją drogą gdym ja dostawał wizję, Budki Suflera to raczej wybijało byto mnie z immersji niż odwrotnie, ale to już moja prywatna opinia.

Efektem publikacji w druku są też dwa kolejne problemy. Limit stron ewidentnie wymusił skracanie niektórych wątków. Wolałbym więcej wskazówek dotyczących wydarzeń w Bögenhafen zamiast długiego opisu namiotu. Ponadto jak już zwracał uwagę Erpegowy Codziennik nie do końca wiadomo, dla kogo przeznaczona jest przygoda. Początkujących czy doświadczonych graczy?


Podoba mi się koncepcja na rozciąganie czasu, ale mam wrażenie, że wkradł się tam błąd. Skoro „każda godzina wewnątrz sfery to pięć godzin poza nią” to wszystkie rzeczy w okolicach kopalni (czyli w wewnątrz sfery) powinny być znacznie nowsze, niż wskazywałby na to kalendarz. Tymczasem autor twardo piszę, że wszystko wygląda, jakby gniło tam od wieków, mimo iż minęło tylko 20 lat. Jedno albo drugie. Jeżeli czas wokół czaszki płynie wolniej to nie może upływać go więcej.

Pewne rozwiązania są nieco sztampowe, np. Baron umierający tuż przed tym, zanim zdążył wyjawić kluczową informację. Są też pewne dziury fabularne – np. ja wciąż nie wiem kto i po co zamordował Barona? Albo w sumie czemu czaszka zmieniła pierwsza ekspedycje w nieumarłych, skoro chciała być odnaleziona? Czy jest jakiś powód poza tym, że nie było w niej BG?

W końcu Drogi autorze, jeśli to czytasz, powiedz mi proszę, czemu ma służyć scena, gdy ojciec obleśnie żartuje z seksualności swojej córki (najprawdopodobniej BG) w obecności kilku innych awanturników? Poziom WTF prawie przekroczył u mnie poziom obrzydzenia. Prawie.

To super, że przygody są znów drukowane. Chcemy więcej dobrych materiałów, pokazujących nasze hobby szerszej publiczności. „Noc komety” to scenariusz z olbrzymim potencjałem, który trochę został niewykorzystany. Droga redakcjo, skoro już chcecie puszczać nasze teksty, to może też warto zainwestować w redaktora, który pomoże je szlifować. Sprawi, że będą lśniły jak na to zasługują. Mamy w fandomie trochę ludzi znających się na scenariuszach np. kapituła Konkurs Quentin.🙂

Ps. Uważam, że bobry jak Niziołki są odporne na wpływ chaosu i raczej niż atakować podejmują graczy kolacją i noszą śledzie w ceberku.

Zdjęcie: Lieve Verschuier – Staartster (komeet) boven Rotterdam; Domena publiczna.