#quentin2019 11/17
Pulpowy scenariusz do „Terra Incognita” o podróży w głąb czarnego lądu. Przemierzamy nieznane dżungle i sawanny w poszukiwaniu tytułowych goryli.
Strasznie dużo jest tu klimatycznych fajnych pomysłów. Małpoludy, papugi tygrysie (zębami!), anakondy, żołnierze trupiej rzeszy, aż się chce wyruszyć w podróż w pustyni i w paszczy. Wszystko to jest niesamowicie plastyczne i przemawiające to wyobraźni, aż człowiek zaczyna się rozglądać za swoim korkowym hełmem.
Problem w tym, że o ile kolejne spotkania różnią się dekoracjami to, co do swojego meritum pozostają podobne jak questy w MMO. Mam wrażenie, że mordowanie kolejnych potworów może dość szybko znużyć drużynę. Przydałoby się wrzucić jakieś pościgi, pułapki w opuszczonych świątyniach. Wyzwania, które nie będą sprowadzać się do tłuczenia potworów.
To, czego mi najbardziej brakuje to myśl przewodnia. Coś, co sprawiłoby, żeby ten ciąg losowych spotkań przekształcić w spójny i koherentny scenariusz. Skąd miecz w kamieniu pośrodku dżungli? Kim był człowiek, który nauczał giga-goryle? Po co wprowadzać element podróży w czasie? Po co paru żołdaków z trupiej rzeszy skoro ten wątek nie jest w żaden sposób rozwijany?
A przecież to aż prosi się o połączenie. Może zleceniodawca drużyny jest tak naprawdę tajemniczym Melvinem, który cofnął się w czasie i teraz drepcze po własnych śladach? Może giga goryle są efektem eksperymentów szalonych naukowców rzeszy? Dołożenie takiego tła sprawiłoby, że ten świat przestałby być tak losowy. Stałby się znacznie bardziej spójny wewnętrznie, a przez to ciekawy do eksploracji. Mam nadzieję że autor przeczyta uwagi kapituły i prześlę nowy tekst za rok!
zdjęcie: Johann Martin Bernatz – domena publiczna.
Dodaj komentarz