Jak powszechnie się przypuszcza ulubionym gatunkiem rpg-a w kraju nad Wisłą jest dark fantasy. Im mroczniej, tym lepiej*. Mówiąc zupełnie szczerze, to nie są do końca moje klimaty. Kiedy przeglądałem ostatnio itcha wpadła mi jednak w oko gra „Dark Graal” autorstwa Scotta Malthousea. Ostatnio mam trochę fazę na klimaty arturiańskie więc….

System to 2 stronicowy indias o mechanice pochodzącej z rdzenia: Ktulu Dark, Trophy i podobnych. Gramy w mrocznym świecie arturiańskich mitów. Co prawda Artur i jego rycerze znaleźli Graala, ale ten okazał się nieszczęściem. Zatruty kielich powoli wylewa swój jad na całą krainę, tworząc powykręcane, spaczone odbicie rycerskiego Albionu.  Wcielamy się tu w postacie, które trzymają się resztek swojego człowieczeństwa, żeby odszukać Excalibura i nim strzaskać Graala.

Przy tworzeniu postaci mamy piec archetypów, pomiędzy które rozdzielamy kości. Później z tych atrybutów wynika też nasz ekwipunek. Dodatkowo każda z postaci ma swoje zepsucie, które nasila się, w miarę jak zatruty Graal zwiększa swoją władzę nad krainą. I są to poważne konsekwencje — np. zezwierzęcenie na zmienia nas w żądną krwi bestie niezdolna do komunikacji z ludźmi. Oczywiście stopniowo. Fajnie, że na początku oprócz problemów dają też dodatkowe powahy. 

Bazowy test polega na tym, że bierzemy tyle k6 ile wynika z naszych atrybutów dokładamy jedną (bo tak) i rzucamy. Wybieramy najwyższy wynik i interpretujemy na skali od 1 – zagląda, do 6 – wielki sukces. Są oczywiście komplikacje. W każdym teście możemy też zaczerpnąć z magii Graala, dokładając tyle kostek, ile chcemy. Jeżeli jednak na którejś z nich wypadnie jedynka, zatruty kielich zwiększa swoją władzę nad krainą. I nasze wady wchodzą w overdrive.

Dostajemy proste zasady walki, obrażeń i ekwipunku, o OSRo-wym sznycie. Wydają się działać sensownie. System magii jest mocno freeformowy i wymaga korzystania z kości Graala. Magia zawsze wiąże się z ryzykiem spaczenia. Mamy też mini bestiariusz pokazujący jak tworzyć przeciwników wykręcając i plugawiąc klasyczne istoty z arturiańskich legend.

Gra mogłaby być przejrzyściej napisana, w paru miejscach miałem poważne wątpliwości jak interpretować zapisy. Np. czy utracone na skutek ran kości atrybutów wracają? Jaka jest relacja Artura z Mordredem?

To, czego mi tu ewidentnie brakuje to akapitu dla MG. Jakie to prowadzić, jakie historie zarzucić BG. Jasne spora część tego wynika pośrednio z zaimplementowanych zasad, ale chętnie zobaczyłbym parę wskazówek podanych na tacy. 

„Dark Graal” wydaje się bardzo ciekawym system. Nie jest tak dopracowany, jak chciałbym, ale to też indias, od którego nie wymagamy tyle, co od profesjonalnej produkcji. Mam dużą ochotę go testować, może na najbliższym Czasie na przygodę. Trochę też, dlatego że nie wiem, jak wyjdzie sesja, ale mam poczucie, że będę się dobrze bawił.

*Może by kurcze wyliczyć jakiś wskaźnik mroczności fantasy? Np. ile przeciętnie szczurów walczy z BG o kromkę chleba upuszczona do rynsztoka?