Ja wiem, że robienie settingów do 5e to #najgorzej. No, chyba że z dinozaurami. Dinozaury są cool. Nie zapraszam do dyskusji, bo nie ma o czym. Dlatego dzisiaj opisuje „Planegea” duży setting do 5. edycji najpopularniejszej gry na świecie, autorstwa Davida Sommerville’a. Wydawany jest przez Atlas Games, więc palce w nim maczał Justin Alexander (the Alexandrian). Dodatek właśnie ufundował się na kickstarterze, a ja piszę na podstawie dołączonego sneakpeaka.

O co chodzi? Planegea radykalnie zrywa z koncepcją para średniowiecznego fantasy i przenosi nas w prehistorię. Oczywiście jest to wizja bliższa „Na zachód od Edenu” Harrisona czy „Primal” Tartakowskiego niż historycznej prawdzie. Elfy egzystują tu z tyranozaurami, miasta budowane są na plecach diplodoków, a krasnoludy szarżują do walki na włochatych jednorożcach, znaczy nosorożcach.

Udostępniony Sneakpeak skupia się głównie na opisie świata, przez co pozostaje bardzo ubogi w opcje mechaniczne. Dość sensownie buduje dziki i nieprzewidywalny klimat. Mamy bardzo fajne tabele pokazujące jak przenosić pewne znane nam klisze fantasy w prehistorię. Niektóre pomysły są tu naprawdę świetne – jak na przykład tajemnicze istoty pilnujące, żeby nie dopuścić do rozwoju cywilizacji, inteligentne gwiazdy, czy pomniejsi bogowie istniejący tylko lokalnie. W tym świecie nie ma bowiem jednego wspólnego panteonu. Na poziomie bardziej codziennym też jest ciekawie. Poszczególne klany rywalizują o podtrzymywanie ognisk, brak pisma (magowie) czy pieniędzy powinien mocno wpłynąć na codzienność sesji. Pytanie, jak pójdzie z implementacją tego, bo na razie mamy mocne, ale jednak ogólniki.

W Planegei wszystkie sfery rzeczywistości są do siebie geograficznie przystające Nie nastąpiło jeszcze rozbicie na poszczególne plany. W centrum świata znajduje się Góra Krwi, pod którą śpi pra-smok powołujący wszystko do istnienia swoimi snami. Dokładniej opisana (niejako na start) została jedna porośnięta dżunglą dolina.

Mam wrażenie, że w gotowym podręczniku będzie spory nacisk położony na eksploracje i przetrwanie w dziczy. Jak czytamy w starterze zaklęcia Goodberry oraz Stworzenie jedzenia są uznawane za heretyckie i ściągają na rzucającego gniew bogów i ich agentów.

Jeżeli chodzi o konkrety. Dodatek adaptuje wszystkie rasy (nazywane tu Kinshipami) z podstawki. Dodaje też 4 nowe: Dreas (żyjące drzewa), Half-Ooze(?), Saurianie (inteligentne humanoidalne dinozaury w paru odmianach), Starlingi(?).

Dostajemy też 4 nowe subklasy, 20 nowych pochodzeń, 30 zaklęć, 65 potworów i 60 magicznych przedmiotów. Wszystkie podstawowe klasy też zostały zaadaptowane. Ciekawie zwłaszcza zapowiada się Szaman (kleryk), który zamiast jednego bóstwa będzie musiał obsługiwać ich wiele.

Jeżeli chodzi o ekwipunek i uzbrojenie, to autor nie zdecydował się na zmiany. Po prostu klasyczne przedmioty zostały zreskinowane z uwzględnieniem tego, że w tym świecie nie ma metalu. Dostajemy też tabelkę pomagająca w przekładaniu surowców na realia świata typu Platinum to smocze zęby a Adamantium kości bogów. Nacisk położony jest też na unikalność i historię każdego przedmiotu w związku z brakiem, chociażby początków masowej produkcji.

To, co mnie boli to to, że to naprawdę jest sneakpeak, a nie prawdziwy quickstart. Mechaniki tu nie ma. Przygody startowej brak. Szczerze mówiąc, w przypadku tak dużego projektu oczekiwałbym czegoś więcej.

Serce krzyczy: Dinozaury! I przywołuje wspomnienia nastoletniego mnie na seansie „parku jurajskiego”. Rozum mówi, że pewnie i tak nie znajdę czasu, żeby to ograć. Jeżeli jednak wy nie macie czas, sentyment do telewizyjnych powtórek „Lądu zapomnianego przez czas” i nie przeszkadza wam brak wglądu w przyszłe rozwiązania mechaniczne, to Planegea może być naprawdę fajnym wyborem. Ma mnóstwo dobrych i świeżych pomysłów, mimo iż ja na tym etapie nie jestem w stanie określić, jak dobrze wychodzi ich implementacja.