„U-boat mystery” to pierwsza przygoda do Troubleshooters (system o graniu w klasyczne frankofońskie komiksy), o którym pisałem jakiś czas temu. Powstała przy okazji zbiórki na kickstarterze i wiele osób dostało ją niejako w pakiecie z podstawką. Możemy w niej wyruszyć do orientalnych krain w poszukiwaniu zaginionej łodzi podwodnej. Oczywiście jest to u-boot wypełniony tajną technologią nazistów. W tym znanym i lubianym imaginarium mamy też stowarzyszenie VRIL i quasi Wagnerowskie obrazy.
Scenariusz prowadzi nas przez trzy wyraźne etapy. Pierwszy, w Paryżu bardzo fajnie wykorzystuje wbudowane w postacie ploothooki, żeby ruszyć z miejsca. Chociaż zachęcałbym raczej do rozegrania tego jako krótkich scenek, zamiast dawania graczom informacji, co wydarzyło się przed chwilą. W stolicy Francji czeka nas dość otwarte śledztwo. Później Nowy York gdzie mamy szanse dowiedzieć się więcej i ewentualnie wdać się w starcie z mafią (najsłabsza i najmniej pasująca część). Na koniec czeka nas finał na tropikalnych wodach Indonezji, podwodne walki z organizacją złych złoli i skarby do zdobycia! W tej ostatniej części przydałoby się trochę więcej narzędzi do podkręcenia napięcia na sam koniec — ale i tak jest ok.
Przygoda jest świetnie rozpisana mechanicznie. Wyzwania, zarówno te pojedyncze, jak i grupowe, są bardzo dokładnie opisane z różnymi możliwymi podejściami i stopniami sukcesu. Czasem nawet ilość informacji może oszałamiać, ale jak na pierwszy materiał do danego systemu to raczej dobrze. Bardzo ciekawie wyglądają tu różne akcje wykonywane zbiorowo – jest w ich w przygodzie znacznie więcej, niż wydawało się, że będzie po lekturze podstawki.
„U-boat mystery” jest zbudowana jako trzy oddzielne skrzynki z narzędziami. Pomiędzy nimi przemieszczamy się w sposób dość liniowy. Natomiast wewnątrz nich mamy bardzo fajne propozycje tego, co może się wydarzyć. To bardzo fajna konstrukcja, z jednej strony mamy silny wątek przewodni, z drugie scenariusz nie próbuje stawiać niewidzialnych ścian i prezentuje otwarte podejście do wyzwań. Jest tu trochę kwantowych ogrów, zwłaszcza w części pierwszej — ale w odniesieniu do znajdowania wskazówek mogę je jakoś przeboleć.
Przygoda niestety miejscami popada w nadmierny realizm. Osobiście uważam, że nie ma potrzeby przekazywać części wiedzy z dziedziny nurkowania (dekompresje, mieszanki gazów, kraniki, dywaniki) tylko rozwiązywać to rzutami. Podobnie opisy lokacji mógłby być napisane mniej w stylu Baedekera.
Do przygody dostajemy mnóstwo handoutów. Wszystkie bardzo ładne w pasującym komiksowym stylu. Niektóre z nich są bardzo przydatne (mapki pod sceny akcji/walki) inne delikatnie mówiąc, przydatne są nieco mniej (wizy do wklejenia do paszportów).
„U-boat mystery” mi się spodobało. To kawał dobrze opracowanej, pełnej akcji i lekkiej w tematyce przygody. Warto ją przeczytać, jeżeli chcemy prowadzić Troubleshooters, gdyż pełniej niż sama podstawka pokazuje „jak grać”. No i też po to, żeby się po prostu dobrze bawić.
Dodaj komentarz