Kiedyś już chwaliłem tutaj Czas na przygodę. Pozwolę sobie jednak na jeszcze trochę obrzydliwej autoreklamy (jestem jednym z organizatorów) i powtórzę: To strasznie fajne wydarzenie. Między innymi, dlatego że jest robione przez fanów dla fanów i co dwa tygodnie możecie tam zagrać w najprzeróżniejsze systemy. Na przykład w bohatera dzisiejszego wpisu, czyli DURF.

To niewielki OSR napisany przez Emiela Bovena. Objętością i pomysłem najbliżej mu chyba do znanego w Polsce Łajdaka (Knave). Prosta gra, na paru stronach, z założenia łatwa w obsłudze i kompatybilna z resztą gatunku. Ot 2137. Próba stworzenia OSR-a – dla odmiany z Holandii. Od wspomnianego Łajdaka jest jednak prostszy nowocześniejszy i przede wszystkim znacznie, znacznie lepiej napisany.

Mamy tu tylko 3 statystyki. Każdy na początek w zakresie od 1 do 3. Test robimy standardowo, rzucając k20, dodając stata i starając się przebić stały poziom trudności 15. Do testu możemy dostawać przewagi/utrudnienia — i w związku z nimi dodawać lub odejmować K6 od wyniku. Gracz ma możliwość forsowania swojej postaci (dostaje wtedy przewagę w teście). W zamian za to otrzymuje punkt stresu. Te z kolei odkładają się nam na ekwipunku, zmniejszając liczbę przedmiotów które możemy nosić. Klasycznie bowiem, dla OSR-ów ekwipunek ma tu bardzo duże znaczenie, dla możliwości naszej postaci. Mamy tabelkę gdzie przy pomocy k40 (k4+k10) losujemy ekwipunek startowy.

Zasady walki są raczej proste. Z krytykami, zużyciem sprzętu, stałymi obrażeniami ciągłym rzucaniem kośćmi wytrzymałości. Osobiście wyrzuciłbym na śmietnik zużycie sprzętu. Całość jednak zdaje się sensownie ze sobą współgrać. Jest też wyjaśniona jakoś milion razy przejrzyściej niż w Knave. To, że autor podjął próby unowocześnienia i uproszczenia rdzenia mechaniki dla jednych będzie wada, a dla innych zaleta.

System magii jest bardzo prosty. Do rzucenia zaklęcia potrzebujemy udanego testu, za każdym razem dostajemy też punkt stresu. Pech przy rzucaniu zaklęcia powoduje ciekawe efekty uboczne. W podstawce mamy kilkanaście zaklęć do wyboru. Na początek starczy, na dłuższą kampanię trzeba by sięgnąć do innych źródeł.

System ma wsparcie twórców i dość aktywną scenę. Na itchu jest do niego kilkanaście dodatków. Gotowe lochy, rozwinięcia zasad o podróże czy alchemię, ziny. Widać, że system inspiruje ludzi i powstają do niego fajne rzeczy. Jak się okazało dwa z nich (Lair of the Gobbler, The Rot King’s Sanctum) wpadł mi nawet w proukraińskim bundlu, o którym jakiś czas temu pisałem. Trzeba będzie rozegrać.

Nie jestem jakimś koneserem kraftowych OSR-ów z niezależnych wytwórni. Parę jednak przeczytałem i muszę przyznać, że Durf to jeden z sympatyczniejszych, na jakie trafiłem. Nie zmieni świata, ale może dać parę godzin radości.

Napisałbym, że zachęcam do wpadnięcia na CNP i sprawdzenie DURF-a – ale już dawno skończyły nam się miejsca :).

Grę można ściągnąć stąd.