Tag: zew cthulhu

Sprawa małego Cohna

Dziś na warsztat bierzemy kolejną przygodę wydaną przy okazji zbiórki na Zew Cthulhu RPG.
Słoń a sprawa polska. „Sprawa małego Cohna” to przygoda do zewu umieszczona w realiach Poznaniu w 1924 roku. Intryga kręci się wokół śmierci bohatera tytułowego — olbrzymiego słonia indyjskiego z miejskiego Zoo. Przygoda jest z założenia pulpowa. Nie znajdziemy tu grozy i strachu, będą za to pościgi, strzelaniny i tysiąc słoni. Nie do końca #mojechtulu, ale ok zobaczmy, co będzie dalej.

Pełzająca Kontrrewolucja

Rzucono we mnie pomysłem zrecenzowania scenariuszy wydanych przez Black Monk Games przy okazji zbiórki na Zew Cthulhu RPG. To fajny projekt i spróbuje go zrealizować. Na pierwszy ogień idzie Pełzająca Kontrrewolucja, która ujęła mnie uroczym tytułem.

Co testować?

Ten wpis miał być recenzją scenariusza „Mroczna latarnia” wydanego przez Chaosium Inc.. do Zew Cthulhu RPG. W trakcie czytania trafiłem jednak na coś, co zmieniło moje plany.

Zaraz po starcie badacze tajemnic wypadają za burtę i muszą dopłynąć do brzegu. Scenariusz daje tu bardzo sensowną uwagę: „W zasadzie to moglibyście testować pływanie, ale co zrobisz, jak test się nie uda?”. Głupio przecież utopić bohatera w pierwszej scenie. Autor sugeruje opisać badaczowi, który oblał test, jak bardzo wycieńczony dopłynął do brzegu (bez wpływu na mechanikę).

Jak to mnie nie zmotywuje do skończenia scenariusza do Zew Cthulhu RPG to już nie wiem co mogłoby pomóc. Zwłaszcza, że wczoraj zleźli się chętni do testowania…

Wcale mi go nie szkoda

#quentin2019 3/17

Znów chtulhu – bardziej klasycznie niż poprzednio. Tym razem w nowym Jorku 1921 czeka nas polowania na Mi-go. Bohaterowie graczy prowadzą śledztwo w sprawie tajemniczych morderstw. Mi-go chcą zbadać wpływ sztuki „Król w żółci” na ludzki mózg i dlatego potrzebują aż 5 próbek. Od graczy zależy czy uda im się je zdobyć.

Déjà vu

#quentin2019 2/17

Idąc dalej od końca alfabetu, wchodzimy w strefie wielkich przedwiecznych. Wyjść z niej będzie nieco trudniej, gdyż w tym scenariuszu drużyna za sprawą przeklętego zegarka przeżywa dzień świstaka. Jest sobie zegarek, który zamyka właścicieli w pętli czasu. Dopóki nie odprawią konkretnego rytuału, są skazani na ciągłe powtarzanie tego samego dnia.

Osobiście nie przepadam za podróżami w czasie, ale muszę przyznać, że ten scenariusz to kawał porządnej roboty. Autor bardzo dokładnie i sensownie opisał mechanikę pętli czasu. Kiedy się resetuję jak to sensownie prowadzić i czego unikać, żeby nie zanudzić graczy. Lubie takie konkretne i utylitarne porady. Jest nawet bat na powolnych graczy. Można ich poszczuć ścigającym ich przez czas i przestrzeń Ogarem z Tindalos.

Przeżywając wielokrotnie ten sam dzień, bohaterowie graczy prowadzą śledztwo. Tu powiedziałbym jest porządny ktuliczny standard. Dobrze rozpisane informację kto co wie i gdzie można znaleźć jakie poszlaki. Podpowiedzi mechaniczne dobrze sugerują, kiedy i na co rzucać. Naprawdę nie ma się do czego przyczepić.

Mechanicznie też jest dobrze. Bn-i porządnie rozpisani, mapki, handuoty i sugerowane testy bardzo spoczko.

Do czego więc przyczepić się można? Pomijając milczące założenie, że w NY jest jedna biblioteka publiczna 🙂. Cóż śledztwo jest nieco liniowe Zegarmistrz — Biblioteka — Szpital — Dom — Księga ot zestaw lokacji do odwiedzenia i dość przezroczystych enpeców do przesłuchania. Bohaterowie niezależni do chyba najsłabszy element przygody, brakuje im jakichś cech charakterystycznych, iskry życia, która wyrwałaby ich z tła i uczyniła rozpoznawalnymi.
Dla mnie też pewno cały koncept byłby zbyt zamknięty i ograniczający — przydałyby się jakieś alternatywne sposoby ukończenia.

Podsumowując, jest to kawał dobrej roboty. W gorzej obsadzonych edycjach miałby spokojnie szanse na finał. To dopiero drugi tekst, który czytam, ale jeżeli tam nie trafił to dobrze wróży reszcie. Koniecznie wysłać przygodę za rok. Z lepszymi enpecami.

Zdjęcie Marumari, CC BY-SA 3.0

Strona 3 z 3

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén