Nie wiem jak wy, ale ja pracuje zazwyczaj nad kilkoma projektami erpegowymi na raz. Oczywiście z różną intensywnością. Smutny efekt tego jest taki, że część z nich naturalnie obumiera. Bo mam nowe lepsze pomysły, bo zmienia się sytuacja, bo tracę zapał. Pomyślałem, że zrobie podsumowanie projektów, do których raczej już nie wrócę, a które zalegają na moim mentalnym strychu jako ten wyrzut sumienia. Może kogoś to zaciekawi albo pożyczy sobie z tego jakiś fragment.
Tag: system Strona 3 z 6
Kiedyś już chwaliłem tutaj Czas na przygodę. Pozwolę sobie jednak na jeszcze trochę obrzydliwej autoreklamy (jestem jednym z organizatorów) i powtórzę: To strasznie fajne wydarzenie. Między innymi, dlatego że jest robione przez fanów dla fanów i co dwa tygodnie możecie tam zagrać w najprzeróżniejsze systemy. Na przykład w bohatera dzisiejszego wpisu, czyli DURF.
To niewielki OSR napisany przez Emiela Bovena. Objętością i pomysłem najbliżej mu chyba do znanego w Polsce Łajdaka (Knave). Prosta gra, na paru stronach, z założenia łatwa w obsłudze i kompatybilna z resztą gatunku. Ot 2137. Próba stworzenia OSR-a – dla odmiany z Holandii. Od wspomnianego Łajdaka jest jednak prostszy nowocześniejszy i przede wszystkim znacznie, znacznie lepiej napisany.
„Zaginione Światy” się wycofały, „Amalgam” utonął, a „ARC” walczy o życie. Złote czasy, kiedy fundowało się cokolwiek, wrzucone na wspieram.to ewidentnie się skończyły. Dzisiaj jednak chciałbym napisać o innym aspekcie zbiórek, który ma znaczenie, nawet kiedy te się udają.
Chodzi mi o zjawisko separacji hajpu/promocji od produktu.
„Loot the plutes”, czyli w luźnym tłumaczeniu „Złup bogoli” to niewielka gra o skokach i nierównościach społecznych w fantastycznym mieście. Autorem jest Tom Fummo z Penflower ink, a ja znalazłem ją w proukraińskim bundlu itch.io i jako znany lewak po prostu nie mogłem nie przeczytać.
Akcja rozgrywa się w Pozłacanogrodzie. Olbrzymim semindustrialnym fantastycznym mieście. W grze wcielamy się w grupę złoczyńców w typie Robin Hooda. Przynajmniej w tej części dotyczącej rabowania bogatych. Samo miasto to takie hiperkapitalistyczne Zmierzchomurze. Parę najbogatszych rodzin zamieszkuje centralną cytadelę. Cała reszta gnieździ się w wydzielonych dystryktach, próbując przeżyć w steampunkowym bardzo zestratyfikowanym społeczeństwie.
Dziś bierzemy na warsztat starter do Amalgamu. W tej chwili na wspieram.to trwa zbiórka na ten system i nie idzie jakimś szalonym tempem. Pomyślałem, więc że sprawdzę, czy powody są merytoryczne, czy może to kwestia innych czynników. Amalgam napisał i wydaje Jacek Urbańczyk „Jacenty”.
Gońcy spadli mi jak z nieba. Ostatnio jestem tak zawalony rzeczami, że nic dłuższego nie miałbym szans przeczytać i zrecenzować. Na szczęście trafiła mi się ta malutka gra fabularna Kai Solskiej. Możecie tę autorkę kojarzyć z „Gorącej krwi” – gry o wampirach w dyskotece.
Czy potrzebujemy fafnastego systemu o chodzeniu po lochach? — prawdopodobnie nie.
Czy jest to bezczelny nostalgia grab? – być może.
Czy ma faktor „chcij to” na plus bimbalion? Jeszcze jak!
Bohaterowie nadchodzą w całej 16-bitowej glorii. Dziś przed państwem starter czy też raczej demo gry „Heroes of Cerulia” (pełna wersja ma być na kickstarterze w drugim kwartale 2022). Na razie dostajemy trzy broszury A4/3 (dla gracza, dla mg i przykładowy loch). W estetyce i rozgrywce mamy tu bardzo silne odwołanie do wczesnych gier CRPG. Wśród inspiracji autor wymieniają wczesne Zeldy. Ja bym jednak dorzucił jeszcze gry ze studia SSI czy legendarnego Gauntleta. Grę napisał Lucas Falk, a za wydanie odpowiada Bläckfisk Publishing.
Nie będę ukrywał, że orbital urzekł mnie ilustracją na okładce. Stonowane kolory, mnóstwo szczegółów i fajny styl namówiły mnie do złapania tego erpega autorstwa Jacka Harrisona. Dopiero przeglądając, zauważyłem, z gatunku bez mistrza gry. Nie powiem, żebym za nimi przepadał, ale za to tematyka — życie na neutralnej stacji kosmicznej w czasach wielkiej wojny trafiła mnie 10/10. Zwłaszcza że ostatnio powtarzałem sobie Babilon 5.
W ramach zwalczania plotek, że recenzuje wyłącznie o dziwne indiasy, dzisiaj piszę o dziwnym systemie z głównego nurtu. Przed nami „The Troubleshooters”, czyli bande dessinée RPG autorstwa szweda Kristera Sundelina. To gra inspirowana komiksem. Nie znajdziemy tu jednak amerykańskich płaszczy i trykotów – Troubleshooters mają emulować frankofońskie komiksy w stylu Tintina, z dołożoną lekką nutką klasycznych bondów.
Francuskich indiasów jeszcze tu chyba nie mieliśmy. Czas to zmienić, więc dzisiaj napiszę o „Sodalitas” (kamrateria, bractwo) mini grze o ciekawych założeniach. To prosty fantaziak, w którym wcielamy się w bandę awanturników. Szkopuł tkwi w tym, że ma być zoptymalizowany pod granie z dużą ilością młodych i początkujących graczy. Grę napisał Jan Van Houten.