Też tak czasem macie? Zaczynacie czytać w internecie jakiś potrzebny tekst, dekoncentrujecie się na chwile i orientujecie się, że jest godzina później, a wy czytacie o kolei atmosferycznej Brunela? Ja ostatnio trafiłem w ten sposób na brazylijską scenę indie-OSR i przyniosłem trochę dobra do recenzowania.
Dzisiaj zajmiemy się kolejną nietypową dziwnostką zamiast uczciwym scenariuszem. Jak może zauważyliście po Quentinie mam pewien przesyt tychże i częściej trafiają tu recenzje innych rzeczy. Przed nami „Crystal of Storms” autorstwa Rhianny Pratchett. To jednoosobowy erpeg, czyli taka gra paragrafowa z mechaniką. Mamy tu możliwość eksploracji plota, podejmowania wyborów, walki z potworami, oraz musimy zarządzać naszymi zasobami. Najnowszy tom serii Fighting Fantasy, której pierwsze dwa wydało niedawno po polsku @foxgames.pl
Porzućcie wszelką nadzieję, albowiem nadciąga apokalipsa! Porzućcie również, cokolwiek robicie i wybierzcie się na wyprawę do Dworu Czarnego Gnoma! To nowy niezależny moduł do MÖRK BORG. Możecie go ściągnąć z itch.io. PWYW w tym zero.
Nie będę dzisiaj pisał, czym jest MÖRK BORG. Pojawiło się u nas ostatnio parę fajnych recenzji i nie widzę powodu, żeby się powtarzać. Mroczni Szwedzi dotarli do nas późno, ale za to z wykopem. Jeżeli macie ochotę na dogłębne zbadanie tematu, ogarnijcie recenzję RPGowa Alchemia, albo nieco bardziej zwięzłą Lokiego z ekipy Fajerbol (lub załączoną w komciu videorecke Boodzika)
Dzisiaj znów oddaje głos w ramach akcji RPGirls. Przed państwem Mau – wieloletnia członkini Avangardy i organizatorka Zjavy. Jako że jest mistrzynią improwizowanych jednostrzałów, opowie o „Conspiracist”, systemie specjalnie do nich:
Uwielbiam teorie spiskowe. Zarówno ich treść, ich estetykę (srebro dodaje szlachetności!), jak i to, co robią z mózgami. Nie mam wprawdzie żadnej ulubionej — może poza tą, że studia zapewniają dobrą pracę — ale i tak, kiedy dowiedziałam się o istnieniu „Conspiracist”, nie mogłam się powstrzymać. Podstawowe założenie brzmi tak: jesteście pachołkami Iluminatów i dostajecie misję, którą musicie wypełnić. W momencie startu gry wierzycie w waszych mistrzów całym sercem i robicie co w Waszej mocy, żeby osiągnąć cel.
Wspieram RPGirls jak mogę, czyli udostępniam łamy Kołka fantastycznym dziewczynom. Dzisiaj Caryca, znana z Avangarda i Czas na Przygodę przychodzi do nas z recenzją mini gry. Oddajmy jej głos:
Opowiem wam dziś historię, jakiej jeszcze nie słyszeliście, o dzielnych bohaterach, władających niewyobrażalną magią, którzy podróżują po świecie, walcząc ze złem. O herosach, którzy za nic mając własne bezpieczeństwo, zjawiają się wszędzie tam, gdzie magiczne kataklizmy naruszają spokój… I są zdecydowanie zbyt seksowni, by odpowiadać przed kimkolwiek za przypadkowe zniszczenia wynikłe przy ratowaniu świata*.
Mój znajomy napisał posta. Bardzo szanuje Rafała (Mr Posnik Blog), niestety podczas czytania zagotowałem się dwa albo i trzy razy a finalnie siadłem i napisałem odpowiedź.
Streszczając i upraszczając tezę z artykułu (link w komciu): „Maski zawsze były drogie, ale są kamieniem milowym i Black Monk Games otwiera tymi maskami oczy niedowiarkom, dlatego warto wydać na nie ostatnie pieniądze. A i w ogóle to musimy dziękować wydawnictwom, że są dla nas takie dobre”.
Do trzech razy sztuka. Po dwóch latach walki Andrzej Enc z ABC gier fabularnych triumfuje w Konkurs Quentin ze scenariuszem Salamandra do Tajemnic powodzi. Wyniki poznaliśmy na Quentinconie. Andrzejowi należą się gratulację za świetną pracę, tym bardziej że w tym roku konkurencja była niesamowita. Każdy z finałowych scenariuszy zasługuje na uznanie.
„Salamandra” dzieje się w średnim mieście polski B w dziwnych latach 90. Upadające zakłady przemysłowe, prywatyzacja post PRL-owskiego majątku, powiew nowości z zachodu. Gracze wcielają się w czwórkę nastolatków. Wrqra m avpu cemlcnqxvrz hjbyavł boprtb mr mehwabjnartb ynobengbevhz. Grenm gra cemrohqmbal mnpmlan fmnyrć cb bxbyvpl, a nastolatek zaczyna się niebezpiecznie zmieniać.
Ten scenariusz doskonale łączy popkulturowe klisze. Tajne eksperymenty, wojskowi wiedzący lepiej od naukowców, wymuszony rozwód rodziców, blob z kosmosu. Wszystko wrzuca razem do kotła i wychodzi mu bardzo fajna i emocjonująca przygoda.
W tej edycji Konkurs Quentin żeńskie postacie stanowią tylko 31% bohaterów niezależnych. To wzrost o 4 p.p. w stosunku do zeszłego roku – niewiele, ale zawsze. Cieszyłbym się, jednak gdyby było ich więcej. Powtórzę więc tylko to, co już kiedyś pisałem: Jeżeli możesz wyobrazić sobie wielkich przedwiecznych, podróże w czasie i świątynie pełnie nieumarłych – dasz sobie też radę z kobietą na ważnym miejscu w twojej fabule. Naprawdę.
Rzadko pisze na kołku o zagranicznych rzeczach, rzadko też tak bardzo, jak dziś skupiam się na mechanice. Trophy autorstwa Jesse Ross jednak wyjątkowo mnie trafiło i chciałbym się nim z wami podzielić.
Będzie Grane pisało ostatnio, że nowoczesne projektowanie gier nie wstydzi się miksować i korzystać z rozwiązań z innych gier, zamiast za każdym razem wymyślać koło od nowa. Jeżeli miałbym, od siebie dorzucić drugą wyróżniającą cechę to byłoby to, że tworzy się gry o konkretnych wyspecjalizowanych tematach. A nie kobyły, w których „Można być wszystkim i robić wszystko”.
Dokładnie te dwie cechy przejawiają się w Trophy. To niewielka gra o łowcach skarbów podczas skazanej na zagładę ekspedycji w głąb przerażającego lasu. W pogoni za złotem wchodzą coraz głębiej w głuszę i paszczę szaleństwa. Im głębiej docierają, tym bardziej las na nich działa. Całość przypomina trochę Jesienną Gawędę skrzyżowaną z Piknikiem na skraju drogi.