Kategoria: Recenzje Strona 8 z 18

Sodalitas

Francuskich indiasów jeszcze tu chyba nie mieliśmy. Czas to zmienić, więc dzisiaj napiszę o „Sodalitas” (kamrateria, bractwo) mini grze o ciekawych założeniach. To prosty fantaziak, w którym wcielamy się w bandę awanturników. Szkopuł tkwi w tym, że ma być zoptymalizowany pod granie z dużą ilością młodych i początkujących graczy. Grę napisał Jan Van Houten.

October rust

Zawsze pada. Bohaterowie obciążeni grzechami przeszłości brną przez przydrożne błoto późnej jesieni. Czy to Warhammer na Jesiennej? Czy to Monastyr? Nie, to „October rust” – Nowa, niewielka gra autorstwa Michała Przygodzkiego z @commonfortress. Wydana po angielsku na itch.io. Duchowa nawiązuje do wyżej wymienionych tytułów, ale obiecuje przy tym nowoczesną i działająca mechanikę. Zobaczmy, jak jej to wychodzi.

October Rust to gra o bohaterach, którzy mają ostatnią szansę zmienić coś na lepsze. Są już zużyci życiem, mają na sumieniu grzechy, upadli, a mimo to raz jeszcze stają do walki. Setting jest tu tylko luźno nakreślony, raczej do wypalenia na początku sesji. Autor z nie do końca zrozumiałych dla mnie powodów zaleca, żeby umieszczać akcję gdzieś między renesansem a nowożytnością z lekkimi elementami fantastycznymi.

Planegea 5e

Ja wiem, że robienie settingów do 5e to #najgorzej. No, chyba że z dinozaurami. Dinozaury są cool. Nie zapraszam do dyskusji, bo nie ma o czym. Dlatego dzisiaj opisuje „Planegea” duży setting do 5. edycji najpopularniejszej gry na świecie, autorstwa Davida Sommerville’a. Wydawany jest przez Atlas Games, więc palce w nim maczał Justin Alexander (the Alexandrian). Dodatek właśnie ufundował się na kickstarterze, a ja piszę na podstawie dołączonego sneakpeaka.

O co chodzi? Planegea radykalnie zrywa z koncepcją para średniowiecznego fantasy i przenosi nas w prehistorię. Oczywiście jest to wizja bliższa „Na zachód od Edenu” Harrisona czy „Primal” Tartakowskiego niż historycznej prawdzie. Elfy egzystują tu z tyranozaurami, miasta budowane są na plecach diplodoków, a krasnoludy szarżują do walki na włochatych jednorożcach, znaczy nosorożcach.

Ech0

Ech0 to mała, niezależna gra autorstwa Kai Poh i Elishy Rusi. Opowiada o spotkaniu dzieci i pilota mecha. Wpadła mi w oko, ponieważ została doskonale przyjęta na itchu, a ja akurat szukałem czegoś prostego GMLess. Powstała w ramach game jamu o emocjonalnych mechach.

The Adventure of the Great Hunt

Do zerknięcia na starter najnowszej edycji Pendragona zachęcił mnie Seji w dyskusji pod ostatnią recenzją. Rzuciłem się więc przeczytać „The Adventure of the Great Hunt” i o mój borze tucholski, jakie to jest dziwne. Przynajmniej z perspektywy kogoś, kto nie grał nigdy w poprzednie pięć edycji.

Po kolei jednak. Pendragon to gra wydawnictwa Chaosium. Powstała w 1985, a teraz zbliża się 6 edycja. Jak łatwo się domyślić wcielamy się tu w rycerzy okrągłego stołu w arturiańskiej Brytanii. Co ważne gra nie próbuje emulować historii, tylko raczej 15-wieczne rycerskie romanse z „Le Morte d’Arthur” na czele.

Romance of the Perilous Land

Wydawnictwo Osprey niektórzy z was mogą kojarzyć z publikacjami z zakresu historii wojskowości #rapiery. Ostatnio jednak wchodzą ostrożnie w erpegi. Dzisiaj bierzemy na tapet Romance of the Perilous Land — Scotta Malthousea (jego Mrocznego Graala recenzowałem jakiś czas temu). To dedekoid oparty na klasycznych brytyjskich mitach, w którym wcielamy się w popleczników króla Artura w walce z siłami ciemności.

Ciche noce nad jeziorem

O scenariuszach stworzonych z okazji wydania polskiej wersji V5 przypomniała mi dyskusja o ich komercyjnym wykorzystaniu*. Postanowiłem więc wreszcie przeczytać i podzielić się opinią. „Ciche noce” to scenariusz autorstwa Konrada Gajowca, realizujący nietypowy i ciekawy koncept wampirów na prowincji.

Quentin 2021 – krótki przewodnik po finalistach

Pomimo iż wszystkie głosy w konkursie zostały już oddane, to tak jak wy nie znam jeszcze zwycięzcy. Na razie opublikowaliśmy scenariusze i znamy finalistów. Nie wypada mi jeszcze omawiać ich licznych zalet i nielicznych wad. Pomyślałem jednak, że krótki przewodnik nikomu nie zaszkodzi.

Dobry, zły i głupi

DnD 5e
Wojciech Rosiński

Lochotłuk z lekką nutką OSR-u. Przygoda ma klasyczna konstrukcje w sumie podobną do pierwszego diablo — jest wioseczka w jej środku loch, który trzeba zbadać. Do tego trzy rywalizujące stronnictwa, które zapewnią ciekawy rozwój sytuacji. Drobiazgowo przygotowane, różnorodne wyzwania czekają na BG, którzy badają wieżę szalonego czarodzieja. 

Dzieci i ryby głosu nie mają

Warhammer 4ed
Jakub „Gachu” Gachowski

Miejska piaskownica. Autor/ka wyciska ze świata warhammera wszystko, co najbardziej ikoniczne. Mamy tu miasto nad rzeką, lokalny festyn, spaczeń, mutantów i wiele innych charakterystycznych elementów. BG mogą swobodnie eksplorować – niby jest tu główny wątek, który ściąga ich do miasta, ale ci mogą to spokojnie olać i zająć się badaniem innych spraw. Albo rzucić to wszystko i wziąć udział w konkursie wędkarskim — z mechaniką dodaną do niego! 

Grzech Polesia

Vaesen
Jan Milewski

To konkursowy klasyk — jednostrzał o wysokich stawkach dla gotowych postaci — w zasadzie to dla jednej, bo to przygoda dla jednej osoby. Gracz/ka wciela się w pastora przyjeżdżającego na koniec świata. Musi pokonać potwora, odkryć tajemnice, zmierzyć się z nieprzyjazną społecznością i grzechami parafian.  Scenariusz oparty jest na swobodnej eksploracja dzikiego Polesia. Autor wykreował bardzo ciekawy kawałek multikulturowego świata na zgliszczach I RP.

Wiecznie żywy

Zew Cthulhu
Sebastian Pośpiech

Przygoda wykorzystuje znany i lubiany motyw małego miasteczka, które w zamian za spokój i pomyślność oddaje dziesięcinę mrocznej i przedwiecznej istocie. Umieszcza go w ciekawym settingu końcówki lat 40 w PL. Miasteczko przeżyło wojnę prawie nienaruszone. Musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości, a jego mieszkańcy stoją na rozdrożu. BG wcielają się w rolę agentów wydziału X, którzy przybywają na miejsce zbadać sytuację.

Złamany róg

Forbidden Lands
Paweł Królak

Nowatorsko potraktowane śledztwo w ciekawym settingu, przypomina trochę klimat skandynawskich kryminałów. Bohaterowie trafiają do walczącej o przetrwanie osady na końcu świata. Muszą dowiedzieć się, kto zabił, zanim wewnętrzne napięcia rozsadzą społeczność. Za wszystkim też kryje się starożytna tajemnica. Scenariusz napisany jest w bardzo otwartej formie. Jednoznacznie i precyzyjnie przekazuje prowadzącemu informacje, a przy tym w sposób przemawiający do wyobraźni, odmalowuje mroźne scenerie.

Ancestry and culture

Jako że sezon na Ennies w pełni, dzisiaj mamy recenzję jednego z nominowanych produktów. „Ancestry and culture” to dodatek do piątej edycji dedeczków, który mierzy się z koncepcją Rasy i próbuje ja wciągnąć w XXI wiek. Autorem jest Eugene Marshall, a za wydanie odpowiada Arcanist Press. Suplement jest nominowany w aż trzech kategoriach w tym Product of the Year.

W skład opisywanego zina wchodzą 3 rzeczy:

  • Nowe zasady rozbijające rasę na ancestry i kulturę
  • Przygoda Light of unity
  • Przygoda Helping hands.

Zacznijmy od nowych zasad. Wyszły one przed zmianami, które wprowadzono w Kociołku Tashy. W bardzo przystępnym felietonistycznym wstępie autor tłumaczy, co stoi za proponowanymi zmianami. Ich podstawą jest odrzucenie esencjalizmu biologicznego i rewizja klasycznego obrazu ras. Autor argumentuje, że to, co w skrócie nazywamy rasą, jest znacznie bardziej konstruktem socjalnym niż biologiczną cechą, a na postrzeganie ras w światach fantasy bardzo wpłynęły stereotypy europejczyków o nie-białych z początków dwudziestego wieku. Patrz Howard i Tolkien.

Autor proponuje rozbicie dedekowej „rasy” na dwie rzeczy — dziedzictwo (ancestry) i kulturę (culture). W olbrzymim skrócie z dziedzictwa bierzemy rzeczy „genetyczne” tj. np. widzenie w ciemnościach, wiek czy rozmiar. Z kultury bierzemy takie rzeczy jak język, biegłości czy premie do atrybutów. Autor poświęca wyjaśnieniu, czemu zdecydował się umieścić premie do atrybutu w kulturze oddzielny akapit i muszę przyznać, że jest to niezłe uzasadnienie.

Każda z klasycznych dedekowych „ras” jest tu opisana z podziałem na to, jakie rzeczy idą z dziedzictwa, a jakie z kultury. Zniknęły za to poł-elfy i poł-orki zastąpione uniwersalna mechanika tworzenia mixów (Kryształy czasu lubią to!). Tak, autor przyznaje, że nie jest ona do końca zbalansowana.

Nowe zasady dają dużo możliwości. Zmieniają trochę myślenie o fantastycznych rasach/gatunkach. Nie są przy tym na tyle skomplikowane, żeby znacząco utrudnić tworzenie postaci. Mnie się podobają.

Muszę jeszcze zwrócić uwagę na świetne ilustracje pokazujące praktycznie jak miksować kulturę z dziedzictwem. Jestem rysunku pokazującego orczyce wychowaną w kulturze halflingów. Świetny przykład ilustracji, które są dodatkowym nośnikiem informacji, a nie są tylko ozdobą.

Przygody dołączone do zinu hmm są. Light of unity bardzo przypomina jednostrzały zamieszczone w Candlekeep mysteries. Krótkie, trywialne śledztwo + loch. Helping hands jest dużo ciekawsze, jest raczej swobodną eksploracją serii otwartych problemów i zróżnicowanych zadań (choć sugerowane stopnie trudności są zdecydowanie za niskie). Obie jednak są porządnie opracowane.

Przy tym obie pokazują zastosowanie opisanych wcześniej zasad. Prezentują nam nieoczywisty świat, gdzie np. orkowie żyją w sielankowych wiejskich wspólnotach, a poznawani NPC-e są ciekawsi dzięki różnym mieszankom pochodzenia i kultury.

Podoba mi się ten dodatek. Spokojnie, nienachalnie tłumaczy, z czego wynikają proponowane zmiany i jak je adresuje. Propozycje nowych zasad nie komplikują nadmiernie gry, a raczej wprowadzają do niej nowe możliwości i interesujące zakręty w ogonie. Jeżeli dużo gracie w DnD i macie ochotę zagrać czymś świeżym to dodatek dla was.

Tax cuts & pixie dust

Nigdy nie obiecywałem, że na tym blogu nie będzie polityki. I bardzo dobrze, bo dzięki temu mogę opisać mini grę „Tax cuts & pixie dust” autorstwa Stephena Davey i Finna Lloyda. To drobiazg w typie jednostronnicówek Howita, który wpadł mi w oko w związku z wydarzeniami z końcówki zeszłego tygodnia. Sama gra jest nieco bardziej rozbudowana niż jedna strona (i wzbogacona o przepiękne ilustracje Rackhama), ale sam rdzeń zasad to właśnie jedna strona. Gra jest z założenia parodią parlamentaryzmu i polityki, jaką widzimy za naszym oknem.

Strona 8 z 18

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén