Czekając, aż dojdzie do mnie polska edycja „Potwora tygodnia” od GRAmel Books, przeczytałem „Dreaming with gods”, czyli dodatek do tegoż systemu autorstwa Marka Golonki. Materiał będący jeszcze w fazie playtestów jest reklamowany jako setting. Piszę „reklamowany”, bo tak naprawdę w środku jest znacznie więcej. Oprócz opisu świata otrzymujemy dwie startowe tajemnice (przygody), wątek (arc) mogący być podstawą niewielkiej kampanii, bestiariusz, BN-ów, tajne stronnictwa – jednym słowem mnóstwo dobra.
Ponieważ niespodziewanie okazało się, że będę dzisiaj prowadził 7th Sea, pozazdrościłem Kartografia Niepraktyczna i sobotnie przedpołudnie spędziłem dziubiąc mapę. Ponieważ nie aspiruję do profesjonalizmu, to korzystam z gotowych pędzli do PS-a które rysują mi cały las za jednym kliknięciem.
Kości zostały rzucone a głosy oddane. Podobnie jak wy nie wiem jeszcze, kto wygra tegorocznego Quentina. Na razie wszyscy znamy finalistów i są oni bardzo dobrzy. Nie wypada mi też (jeszcze) konkretniej omawiać ich wad i zalet. Pomyślałem jednak, że krótki przewodnik nikomu nie zaszkodzi:
(uwaga zawiera spoilery).
Gruchnęła niedawno wieść, że wrócą „co najmniej trzy klasyczne settingi” do D&D. Rzecz jasna zaczęło to fale spekulacji. Najostrzejsze opinie pojawiały się dookoła Dark Suna. Z pojawiającym się raz po raz stwierdzeniem „Poprawność polityczna i lewactwo na to nie pozwoli albo zmieni go tak, że lepiej, żeby w ogóle nie dotykali”
Pozwolę sobie odpowiedzieć: bzdura! Dark Sun nadaje się doskonale do dyskutowania o lewicowej agendzie i będziemy w niego grać, ile tylko wlezie!
MidGuard RPG to zupełnie nowa rzecz na polskim rynku. Niezależny erpeg autorstwa Artura Szymały. Agresywnie promuje się świetnymi ilustracjami i ciekawą, wręcz epicko-bombastyczną wizją kosmicznych wikingów w grze, która łączy space operę, cyberpunka, i nordycką mitologię.
To ja go tnę! To znaczy, przekonuje. Dziś będzie mało odkrywczo o problemie, który mnie ostatnio ugryzł. Prowadziłem sesję (2d20) gdzie gracze dostali pregeny o mniej lub bardziej sprzecznych interesach. Sytuacja eskalowała szybciej, niż w mogłem się spodziewać i mniej więcej w godzinę po rozpoczęciu gry BG zaczęli do siebie strzelać, chociaż tylko ze stunerów.
„Zagubiony Czarodziej” Marcina Kubiesy z Mistrz Baśni to rzecz z segmentu, o którym nie pisałem dotychczas. Dziś będzie o baśniogrze, czyli erpegu dla dzieci. Jednego dziecka w zasadzie.
Co to jest baśniogra? Też do niedawna tego nie wiedziałem, bo to zupełnie nowa rzecz. Gra paragrafowa dla dzieci z elementami RPG. Czyli chodzimy sobie między scenami jak w zwykłej paragrafówce, a dodatkowo miejscami trzeba testować umiejętności, żeby dowiedzieć się, jak idzie dalej historia. Możemy też rozwijać naszą postać, zdobywać sprzęt sojuszników itd.
Żebym się nie pomylił: Jest sobie festiwal muzyczny Rawa Gra Szanty. Do niego jest dołożony moduł erpegowo-fantastyczny „Morskie opowieści”. W jego ramach wydano 7 scenariuszy, z których jeden bierzemy dziś na warsztat. Za wszystkim stoją Topory i partnerzy, a autorem tekstu jest Jaxa z RPGowa Alchemia.
Normalnie czytam jeden, dwa erpegowe teksty w tygodniu. W ostatnich dniach czytam jeden scenariusz dziennie. Dzięki temu wyraźniej widzę rzeczy, które inaczej by mi umknęły.
Na razie wniosek jest jeden. Nasi (pół) amatorscy twórcy mają doskonałe pomysł. Naprawdę, na Quentina przychodzą scenariusze oparte o pomysłach, które są czystym złotem. To, co najczęściej szwankuje to wykonanie. Przekucie świetnego konceptu w tekst użytkowy.