Bohaterowie zaczynają na statku, który rozbija się na wyspach Skellige. Trafiają do małej osady, gdzie zostają przyjęci co najmniej chłodno. Kiedy jeszcze coś zaczyna mordować mieszkańców w wyjątkowo brutalny sposób, drużyna znajduje się po uszy w kłopotach. Jedynym wyjściem wydaje się dowiedzieć, co morduje wyspiarzy i powstrzymać potwora.
Kategoria: Recenzje Strona 13 z 18
Budzicie się. Nie wiecie, co się dzieje, ani gdzie jesteście. Obstawiam, że znacząco część czytających ten tekst grała kiedyś sesje, która zaczynała się mniej więcej tak. Do tych erpegowych tradycji nawiązuje „Prawo robotów”, czyli scenariusz Kamila Młodzikowskiego z fąpaża KaSetka.
Przyznaję się bez bicia – nigdy nie spędziłem lat, rozbijając się po traktach Starego Świata. Moje postacie nie umierały w błocie na gangrenę i nie walczyły o ostatnią kromkę chleba ze szczurami. Krótko mówiąc, w Warhammera grałem mało i okazjonalnie. Kampanią, która po latach pamiętam najlepiej były sesje u Notkostrony – Aleksandra Janusz dziejące się na dworze Bretonii, które trudno zaliczyć do typowej gry w młotka.
Przymiotnik „patriotyczny” wywołuje u mnie niepokój, a słowa „polityka historyczna” wzmagają rewolucyjną czujność. O spojrzenie na zestaw scenariuszy Historyczne RPG czyli Radość Patriotycznej Gry poprosił mniej jednak jeden z twórców, u którego zagrałem kiedyś bardzo fajną sesję. Uprzedzenia odkładam więc na bok i zabieram się do recenzji.
Na grę w „Mutant: Elysium” umówiliśmy się ze znajomymi z Avangarda jeszcze przed pandemią. Wyszło, że to pierwsza kampania, która gram online, a że rzecz jest ciekawa nie tylko z tego powodu, czytajcie.
„Mutant: Elysium” to niezależny dodatek do Mutant Year Zero i kampania w jednym. Rozgrywa się w tytułowym – miastobunkrze, w którym przetrwały resztki cywilizacji. Rządzą nim cztery rywalizujące ze sobą arystokratyczne rody. Wszystko w estetycznej diesel punkowej stylówie.
O Potworze tygodnia pisałem już przy okazji zbiórki na wspieram.to. Teraz zaś kiedy GRAmel Books zaczyna wysłać pierwsze materiały wracam do tematu, bo do moich rąk dotarła przygoda (nazywana tu tajemnicą) „Szkoda kotów” autorstwa Marka Golonki. Tekst pierwotnie ukazał się w „Tome of mysteries”. Z okazji zbiórki dostajemy jego polską wersję.
Przyznam, że zapomniałem już o istnieniu OHET-a. Ten systemik, trzy lata temu był jaskółką odrodzenia polskiego rynku erpegów, lecz dziś nie wydawał mi się specjalnie żywy. Kuglarz systematycznie kontynuuje realizację celów ze zbiórki i do rąk wspierających niedawno trafiła przygoda „Radość anioła”. Autorem jest Beamhit z Erpegowe Piekiełko.
Co do zasady staram się tutaj opisywać rpg-owe scenariusze, zostawiając pozostałe dodatki innym recenzentom. O przeczytanie „Kobiet Międzywojnia” poprosił mnie jednak twórca serii Zgrozy – dodatki do Zewu Cthulhu RPG. Postanowiłem więc je przeczytać, zwłaszcza że czas sprzyja tematyce.
Kiedy tylko marcowy numer „#zagraj” od Graj Kolektyw wpadł w moje ręce, natychmiast odłożyłem wprowadzenie Kerbali na ekscentryczne orbity i wziąłem się do lektury „Red Horizon”, uniwersalnego scenariusza autorstwa Sławomira Uliasza „Hakken’a”. W końcu hard SF w niedalekiej przyszłości i na krańcach układu słonecznego nie zdarza się często.
Mówiąc zupełnie szczerze, ostatnie dwie przygody z Nowa Fantastyka nie zachwyciły mnie. Dlatego do kolejnej podchodziłem z duszą na ramieniu. Tym razem czeka nas wyprawa do alternatywnych lat 80., czyli scenariusz do Tajemnic pętli autorstwa Kuby Polkowskiego. Trzeba przyznać, że Black Monk Games potrafi w promocję swoich systemów i sprawia, że atakują nas wszystkimi kanałami.